fbpx

003 – Spółka komandytowa podatnikiem CIT – tornado podatkowe

Spółka komandytowa podatnikiem CIT - tornado podatkowe

Na początku września rząd przedstawił pomysł opodatkowania spółek komandytowych podatkiem dochodowym od osób prawnych, kilka dni później pojawił się już konkretny projekt ustawy.

Na czym polega ta zmiana i jak jest uzasadniana? Kto na tym straci mniej, a kto więcej? Jak dokładnie będzie wyglądać przełom roku dla ok. 40 tys. spółek komandytowych i jak się do tego przygotować?

W tym odcinku podcastu dowiesz się m.in.:

❗️ co dokładnie się zmieni?
❗️ jaki jest pomysł na łagodzenie podwójnego opodatkowania?
❗️ co z rozliczeniem strat?
❗️ jak uzasadnia się tę zmianę?
❗️ jak się przygotować do nowej rzeczywistości?



TRANSKRYPCJA
Zaskakujący pomysł…

Muszę przyznać, że informacja o pomyśle opodatkowania spółek komandytowych podatkiem dochodowym od osób prawnych była dość zaskakująca. Wprawdzie takie pomysły pojawiły się już kilka lat temu w 2013 roku przy okazji opodatkowania tym podatkiem spółki komandytowo- akcyjnej, ale wówczas rząd szybko się z tych pomysłów wycofał, mając świadomość, że byłoby to uderzenie w polski kapitał, w polskie firmy rodzinne, choć wtedy spółka komandytowa nie była tak jeszcze popularną formą prowadzenia działalności gospodarczej, jak jest obecnie. Teraz pomysł jest już konkretny w tym sensie, że został ujęty w ramy projektu ustawy.

Czym jest spółka komandytowa?

Czym w ogóle jest spółka komandytowa i jakie ma miejsce w systemie prawnym, w systemie gospodarczym? Myślę, że to istotna kwestia, ponieważ przy okazji tego projektu, o którym dzisiaj będziemy mówić, powstało kilka istotnych nieporozumień. Przede wszystkim chciałbym powiedzieć o tym, jak jest opodatkowana działalność gospodarcza prowadzona w formie spółki komandytowej, bo myślę że tak trzeba byłoby to ujmować (celowo nie mówię, jak opodatkowana jest spółka komandytowa).

Przedsiębiorca w Polsce może prowadzić działalność gospodarczą w wielu formach. Może ją prowadzić w formie jednoosobowej działalności gospodarczej albo w formie spółki – osobowej: cywilnej bądź też prawa handlowego bądź też spółki kapitałowej. Spółki osobowe prawa handlowego to spółka jawna, spółka partnerska, spółka komandytowa i spółka komandytowo-akcyjna. Wśród spółek kapitałowych mamy spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością i spółkę akcyjną. Na gruncie prawa podatkowego (przy czym mówimy tutaj wyłącznie o podatkach dochodowych, na gruncie VAT czy akcyzy jest inaczej) działalność gospodarcza prowadzona w formie spółki osobowej podlega opodatkowaniu na takiej zasadzie, że podatek płacą wspólnicy.

Spółka osobowa jest “przejrzysta”, transparentna podatkowo, więc tego podatku nie płaci, ale to nie znaczy, że ta firma, która prowadzi działalność gospodarczą w tej formie nie jest opodatkowana. Podatek jest, tylko na poziomie wspólników. Wspólnicy płacą podatek w taki sposób jak z działalności gospodarczej (jak gdyby prowadzili jednoosobową działalność gospodarczą) według skali podatkowej, na zasadzie podatku liniowego, również podlegają opodatkowaniu 4% daniną solidarnościową.

Spółki kapitałowe płacą podatek dochodowy od osób prawnych i rozliczają się stawką podatkową 19% (tudzież niższą 9%, jeżeli nie przekroczą określonego pułapu przychodów). Wyjątkiem od tych zasad jest opodatkowanie spółki komandytowo-akcyjnej. Od 2014 roku ta spółka, mimo że jest spółką osobową, jest podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych (czyli płaci CIT).

Stało się tak dlatego, że przed 2014 rokiem pojawiło się orzecznictwo, zgodnie z którym do momentu wypłaty akcjonariuszowi dywidendy, nie płacił on podatku dochodowego. W zasadzie mieliśmy wówczas taki jakby estoński CIT w odniesieniu do dochodów spółki komandytowo-akcyjnej.

Ministerstwo Finansów wówczas uznało, że taka działalność prowadzona w formie spółki komandytowo-akcyjnej z odroczeniem opodatkowania jest nie pożądana w związku z tym s.k.a. uzyskała status podatnika dochodowego od osób prawnych. W tym miejscu chcę bardzo wyraźnie zwrócić uwagę, że spółka komandytowa to nie jest żaden estoński CIT. Jeżeli przez tak zwany estoński CIT rozumiemy odroczenie opodatkowania zysków z bieżącej działalności gospodarczej, to istotnie spółka komandytowo-akcyjna w przeważającej części swojego dochodu tak właśnie działała. W spółce komandytowej absolutnie tak to nie działa. Taka spółka wprawdzie sama nie płaci podatku, ale podatek od bieżących zysków tej spółki płacą wspólnicy (tak, jak gdyby prowadzili jednoosobową działalność gospodarczą) – na bieżąco. Myślę zatem, że tutaj warto zwrócić uwagę po pierwsze, że spółka komandytowa to nie jest żadne odroczenie opodatkowania, a po drugie – że podatek od bieżących zysków jest przez nią (dokładnie – przez jej wspólników) – już dziś płacony.

Jeśli zatem mówimy o “opodatkowaniu spółki komandytowej”, to jest to trochę uproszczenie. Powinniśmy mówić bardziej precyzyjnie o nadaniu statusu podatnika podatku dochodowego od osób prawnych spółce komandytowej.

Warto pamiętać i zwrócić uwagę na to, że są też różnice wynikające z prawa cywilnego, z prawa handlowego – pomiędzy tymi formami prowadzenia działalności gospodarczej. Chociażby zwróćmy uwagę, jak wygląda różnica, jeśli chodzi o odpowiedzialność za zobowiązania. Jest ona pełna, nieograniczona w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej, spółki cywilnej, czy spółki jawnej, ale już np. w przypadku spółki partnerskiej i oczywiście spółki komandytowej, spółki komandytowo-akcyjnej, spółek kapitałowych – ta odpowiedzialność jest ograniczona – ale w różnym zakresie (o czym też się zapomina)!

W przypadku spółki partnerskiej partner nie odpowiada za błędy – mówiąc w uproszczeniu – innych partnerów. Odpowiada solidarnie ze spółką za swoje własne błędy, za szkody, które zostały wyrządzone jego działalnością zawodową, ale za szkody innych partnerów zasadniczo już nie. Więc nawet w spółce partnerskiej ta odpowiedzialność jest ograniczona. W spółce komandytowej ograniczenie odpowiedzialności polega na tym, że mamy dwie klasy (dwie grupy) wspólników: komandytariuszy i komplementariuszy. Komandytariusz odpowiada wyłącznie do wysokości tzw. sumy komandytowej. Ponieważ w praktyce ona może być niska, to można powiedzieć, że nie odpowiada za zobowiązania tej spółki.

Jeśli jednak chodzi o zobowiązania podatkowe, to nie odpowiada za zobowiązania tej spółki w zakresie podatku od towarów i usług, podatku akcyzowego, bo tam podatnikiem jest spółka, ale w podatku dochodowym wspólnik odpowiada za zobowiązania podatkowe w pełnym zakresie – tak, jak gdyby był wspólnikiem spółki jawnej, czy prowadził jednoosobową działalność gospodarczą. Dlaczego? Bo to on jest podatnikiem, więc odpowiada za własne zobowiązania podatkowe. Dopiero spółka kapitałowa (taka jak spółka z o.o. czy spółka akcyjna) zapewnia pełne wyłączenie odpowiedzialności wspólnika z tytułu zobowiązań (w tym podatkowych).

Sytuacja jest zatem nieco bardziej skomplikowana i nie można sprowadzać jej do tego, że w spółce z o.o. wspólnicy nie ponoszą odpowiedzialności – podobnie w spółce komandytowej, a zatem obie spółki powinny być tak samo opodatkowane. Spółka komandytowa ma też wiele innych zalet. To nie jest tak, że wybiera się spółkę komandytową wyłącznie ze względu na podatki. Zwraca się uwagę na to, że w spółce komandytowej mamy dwie klasy wspólników i zwykle rola komandytariusza wybierana jest przez inwestorów, przez podmioty które dysponują kapitałem, a komplementariusza – przez osoby prowadzące sprawy spółki i ponoszące w związku z tym odpowiedzialność. Do spółki komandytowej można wnieść pod pewnymi warunkami obowiązek świadczenia pracy czy świadczenia usług, co jest idealnym rozwiązaniem w sytuacji, w której drugi wspólnik dysponuje kapitałem, ale nie chce pracować w spółce, a ja nie mam kapitału, ale to na mojej pracy opierać się będzie działalność spółki. Ponadto prowadzenie spraw spółki jest mniej sformalizowane, łatwo można taką spółkę rozwiązać. W dość łatwy sposób można modyfikować postanowienia umowy w stosunku do kodeksu spółek handlowych i warto zwrócić uwagę na to, że dysponowanie majątkiem jest bardziej elastyczne chociażby w postaci zwrotu wkładu.

Dla kogo jest taka forma i dlaczego?

Generalnie można powiedzieć, że zaczynając działalność gospodarczą, szczególnie jeśli to jest biznes, który nie jest prowadzony w branżach bardzo ryzykownych, najprawdopodobniej wybrałbym działalność jednoosobowego przedsiębiorcy, ale w momencie, w którym moja firma rośnie, rozkręca się (w szczególności w sytuacji, w której działałbym ze wspólnikiem) – chciałbym ograniczyć ryzyko. Możliwość ograniczenia ryzyka jest niewątpliwie motywacją napędzającą przedsiębiorców do tego, żeby rozwijać. Dla takich przedsiębiorców właściwą, odpowiednią formą prowadzenia działalności gospodarczej jest spółka komandytowa. Nie mówiąc o tym, że w przypadku jednoosobowego przedsiębiorcy utrudniona jest sukcesja, wprowadzanie inwestorów czy wreszcie sprzedaż takiej firmy.

Spółka z o.o. przede wszystkim jest właściwą formą dla kapitału zagranicznego, “korporacyjnego”, przede wszystkim ze względu na to, że pomiędzy spółkami kapitałowymi wypłaty zysków pod pewnymi warunkami podlegają zwolnieniu z podatku dochodowego. Wojciech Sztuba w bardzo ciekawym artykule w Rzeczpospolitej podaje przykład Niemiec, gdzie gospodarka bardzo mocno oparta jest właśnie na spółkach komandytowych i wskazuje na to, że właśnie przeważająca część tych spółek to są typowe firmy rodzinne, a państwo, pozwalając na zachowanie jednokrotnego opodatkowania, właściwego dla “osobistych” firm daje ten “bonus” w postaci ograniczenia odpowiedzialności. W ten sposób państwo wspiera te firmy i pozwala gospodarce, która stoi tymi firmami, na rozwój.

Co ma się zmienić od 1 stycznia?

Przede wszystkim spółka komandytowa stanie się podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych. Będzie to oznaczało, że spółka ta będzie płacić 19% albo 9% podatek dochodowy, ale w momencie wypłaty zysków ze spółki komandytowej pojawi się drugi raz podatek dochodowy – tym razem tym razem po stronie wspólników (19% podatek dochodowy od osób fizycznych). Prawdopodobnie, jeżeli wspólnikiem takiej spółki jest osoba prawna (taka jak spółka z o.o. czy spółka akcyjna) taka wypłata będzie korzystać z tzw. zwolnienia dywidendowej (choć mam tu pewne wątpliwości), przynajmniej intencja wydaje się być właśnie taka. Z drugiej strony, jeżeli taka spółka komandytowa otrzymuje dywidendę z zagranicy, to jeśli byłaby spółką z o.o. to taka dywidenda byłaby prawdopodobnie zwolniona w państwie źródła ze względu na dyrektywy unijne, ale ta dyrektywa unijna przecież nie zostanie zmieniona (tak myślę) do 1 stycznia 2021 roku.

Z uwagi na opodatkowanie spółki komandytowej CIT podatnicy podatku jej wspólnicy utracą możliwość konsolidacji wyniku podatkowego. Podwójne opodatkowanie, które się pojawia, ma być łagodzone i zasady łagodzenia tego podwójnego opodatkowania przedstawiają się inaczej, jeśli mówimy o komplementariuszach i inaczej, jeśli mówimy o komandytariuszach. Komplementariusz będzie miał możliwość odliczenia podatku dochodowego od osób prawnych zapłaconego przez spółkę komandytową od podatku od dystrybucji zysków, czyli podatku, który zapłaciłby z tytułu wypłaty zysków ze spółki komandytowej. Warunkiem jest wypłacanie mu tego zysku w ciągu 5 lat. Nie motywuje taka regulacja do zatrzymywania zysków, ale z perspektywy komplementariusza niewiele powinno się zmienić, bo ten podatek będzie płacony przez niego w podobnej wysokości jak dziś.

Jeżeli chodzi o komandytariuszy spółki komandytowej, czyli w obecnych realiach gospodarczych przede wszystkim osoby fizyczne, które mają dominujący udział w zyskach spółki komandytowej, to 50% zysków takich osób z tytułu udziału w spółce komandytowej, będzie podlegało zwolnieniu podatkowemu, ale do wysokości maksymalnie 60 tys. złotych rocznie na jedną spółkę komandytową (na jednego wspólnika) i po spełnieniu pewnych warunków.

Efektywne opodatkowanie tej dystrybucji zysków komandytariuszom będzie na poziomie połowy 19% stawki podatkowej, ale do wysokości tylko 60 tys. rocznie z jednej spółki komandytowej. Uwaga! To zwolnienie nie będzie miało zastosowania w sytuacji w której komplementariuszem spółki komandytowej jest spółka z o.o. i wspólnik komandytariusz posiada przynajmniej 5% udziałów w kapitale tej spółki (pośrednio lub bezpośrednio) – ewentualnie jest członkiem zarządu takiej spółki albo spółki posiadającej minimum 5% udziałów w takiej spółce (względnie jestem podmiotem powiązanym z członkiem zarządu bądź ze wspólnikiem spółki, która posiada minimum 5% udziałów w kapitale takiego komplementariusza, który jest spółką z o.o.).

Brzmi to skomplikowanie, ale w praktyce można powiedzieć wyłącza to i tak już iluzoryczne zwolnienie, bo limitowane kwotą 60 tys. złotych rocznie w typowych sytuacjach, z którymi spotykamy się na rynku, czyli tak zwanej spółki z o.o. spółki komandytowej. Komandytariusz z reguły w jakiś sposób jest powiązany ze spółką z o.o., która jest komplementariuszem. W przypadku spółek rodzinnych, a jak już powiedzieliśmy spółki komandytowe to przede wszystkim firmy rodzinne, takie powiązania w naturalny sposób będą występować. Można zatem powiedzieć, że efektywnie w przypadku komandytariusza podwójne opodatkowanie wystąpi i nie jest łagodzone.

W jaki sposób Ministerstwo Finansów uzasadnia opodatkowanie spółek komandytowych podatkiem dochodowym od osób prawnych?

To uzasadnienie do projektu nowelizacji, muszę przyznać, jest dość zadziwiające. Na pierwszej i drugiej stronie uzasadnienia projektu nowelizacji pojawiają się argumenty o szkodliwości unikania opodatkowania i trudno się z nimi nie zgodzić. Myślę, że każdy przyklaśnie zwalczaniu unikania opodatkowania (szczególnie temu transgranicznemu unikaniu opodatkowania, transferowi zysków za granicę itd.). W uzasadnieniu projektu nowelizacji podaje się prace OECD, tzw. plan BEPS i różnego rodzaju wysiłki, które są podejmowane w tym kierunku, żeby zwalczać te negatywne zjawiska. Myślę, że warto tutaj zacytować fragment uzasadnienia: “celem realizacji powyższych zamierzeń i postulatów projekt przewiduje objęcie zakresem podmiotowym ustawy o CIT mających siedzibę lub zarząd na terytorium RP spółek komandytowych oraz tych spółek jawnych, których wspólnikami nie są wyłącznie osoby fizyczne i w przypadku których podatnicy podatku dochodowego partycypujący w zyskach takich spółek jawnych nie są ujawniani, co powoduje możliwość uchylania się tych podmiotów z opodatkowania podatkiem dochodowym”.

O co tutaj chodzi? Rzeczywiście zdarza się tak, ale rzadko, że spółka komandytowa (ale tak samo i spółka jawna) jest wykorzystywana do uchylania się od opodatkowania – do oszustw podatkowych. Polega to na tym, że wspólnikiem tej spółki jawnej czy spółki komandytowej jest podmiot, spółka (również osobowa) zagraniczna. Mogą to być np. spółki osobowe luksemburskie, spółki transparentne podatkowo, czyli też nie podlegające opodatkowaniu, które dodatkowo nie ujawniają publicznie składu wspólników. Zasada jest taka, że w przypadku, w którym działalność w Polsce prowadzi spółka jawna czy spółka komandytowa, w tej spółce wspólnikiem jest spółka osobowa w Luksemburgu, to podatek z tytułu działalności prowadzonej w Polsce powinni płacić, co do zasady wspólnicy tej spółki luksemburskiej. Skoro my jednak nie wiemy, kto to jest, to bardzo trudno “ścigać” te osoby z tytułu niezapłaconego podatku w Polsce. To jest zrozumiałe, że trzeba walczyć z tym zjawiskiem. Zwracam jednak uwagę na to, że ten motyw został podany jako uzasadnienie opodatkowania spółek komandytowych, czyli wywrócenia do góry nogami dotychczas obowiązujących zasad i zwiększenia obciążeń podatkowych dla tych 40 tysięcy spółek komandytowych.

Wskazuje się dodatkowo na historię – na to że w 2013 roku nastąpiło opodatkowanie podatkiem dochodowym spółek komandytowo-akcyjnych. Zwraca się uwagę na to, że powstał wówczas pomysł opodatkowania spółek komandytowych, ale – jak to mówi uzasadnienie – spółka komandytowa była rzadziej wybieranym sposobem optymalizacji podatkowej, więc z tego zrezygnowano. Jak już powiedziałem, to są dwie różne rzeczy. Po pierwsze zrezygnowano wówczas z opodatkowania spółek komandytowych właśnie dlatego, że dostrzeżono, że to uderza w polski kapitał i jest nieuzasadnione z punktu widzenia polityki fiskalnej. Z drugiej strony jednak trzeba powiedzieć, że spółka komandytowa nie daje tego odroczenia opodatkowania – które tutaj Ministerstwo Finansów nazywa optymalizacją podatkową – takiego jak dawała spółka komandytowo-akcyjna. Nie można zatem w żaden sposób tych dwóch sytuacji porównywać.

Pojawia się również takie uzasadnienie, że jest bardzo duża popularność spółek komandytowych, co świadczyłoby o tym, że trzeba je opodatkować. W uzasadnieniu przewijają się także różnego rodzaju schematy podatkowe, które polegają np. na wykorzystywaniu jako wspólnika spółki komandytowej spółki ze stratą. Ponieważ spółka komandytowa jest transparentna podatkowo, a podatek płacą wspólnicy, to tę stratę można skompensować z dochodami spółki. Na marginesie – nie widzę na czym miałoby unikanie opodatkowania tu polegać. Jeśli unikaniem opodatkowania miałoby być wykorzystywanie strat, to chyba idziemy trochę za daleko.

W uzasadnieniu pojawiają się też różne transgraniczne schematy unikania opodatkowania. Można dyskutować, czy podane przykłady są unikaniem opodatkowania czy nie, ale wydaje się że organy podatkowe dysponują tak dużą liczbą różnych instrumentów przeciwdziałania temu zjawisku, że te promile spółek komandytowych, które są wykorzystywane do unikania opodatkowania można w inny sposób zwalczyć – niż opodatkowując wszystkie 40 tysięcy spółek komandytowych. Nie jest to moim zdaniem dobry pomysł.

Ministerstwo Finansów wskazuje też na to, że spółka komandytowa jest wybierana wtedy, kiedy “właściwszą” formą prowadzenia działalności byłaby spółka z o.o., więc trzeba spółkę komandytową opodatkować CIT. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jest to trochę taka “zachęta” do wejścia w reżim estońskiego CIT.

Trzeba jednak zauważyć, że właściwe dla firmy rodzinnej są spółki osobowe. Spółka komandytowa czy spółka jawna stanowi niejako rozwinięcie formuły jednoosobowej działalności gospodarczej, to jest nadal podmiot, który opiera się bardzo często na osobistej pracy wspólników i w tym sensie odróżnia się w bardzo istotny sposób od spółki z o.o., która ma charakter korporacyjny. Trudno zatem powiedzieć, że w przypadku tych biznesów rodzinnych właściwszą formą byłaby spółka z o.o. Wydaje się, że jest coś niefortunnego w tym stwierdzeniu z uzasadnienia, że forma spółki z o.o. jest właściwsza do prowadzenia tych biznesów, które są prowadzone obecnie w formie spółki komandytowej, ponieważ państwo z jednej strony proponuje różnego rodzaju formy prowadzenia działalności gospodarczej. Każda z tych form ma różne cechy – zarówno z punktu widzenia podatkowego, cywilnoprawnego, ponoszenia ryzyka itd.

Przedsiębiorca wybiera tę formę, która jest aktualnie dostępna. Jeżeli pójdziemy tą drogą komentowanej nowelizacji, to za chwilę być może nastąpi pełne opodatkowanie spółek jawnych, może opodatkowanie CIT jednoosobowej działalności gospodarczej, a może likwidacja ryczałtu (ryczałt też jest w wielu przypadkach korzystniejszy podatkowo niż jednoosobowa działalność gospodarcza i powiemy, że zasady ogólne byłyby “właściwsze”). Myślę, że tutaj wchodzimy już na dość grząski grunt. Jeśli powiemy, że np. ryczałtowcy nieuczciwie optymalizują podatki albo zakładając spółkę jawną nieuczciwie optymalizuję podatki w stosunku do spółki komandytowej, to skutkiem może być tylko zupełne zrównanie wszystkich form prowadzenia działalności gospodarczej z punktu widzenia podatkowego, co być może byłoby jakimś rozwiązaniem, ale trzeba byłoby przeanalizować konsekwencje ekonomiczne takiego kroku (i uczynić to z większym wyprzedzeniem). W uzasadnieniu pojawia się też nawiązanie do opodatkowania spółek komandytowej w innych państwach europejskich. Wskazuje się, że taki model jest powszechny – z tym bym polemizował, wydaje się, że raczej jest to wyjątek od zasady. Uważam, że warto byłoby taką analizę porównawczą przeprowadzić, ale myślę, że powinna być trochę bardziej pogłębiona. Wskazuje się, że w Bułgarii spółki komandytowe są podwójnie opodatkowane. Nie dodaje się jednak, że podatek od dywidendy wynosi tam 5%. W Chorwacji spółki komandytowe podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych, ale tym podatkiem podlegają opodatkowaniu także i jednoosobowi przedsiębiorcy po przekroczeniu 7,5 mln kun obrotów (chociaż tu mam nadzieję, że ten akapit nie będzie inspiracją do kolejnych zmian w Polsce).

Opodatkowanie spółek komandytowych podatkiem dochodowym od osób prawnych jest często elementem systemu podatkowego mniej lub bardziej przemyślanego. Myślę, że powoływanie się na doświadczenia innych państw, bez uwzględnienia przyczyn takiego a nie innego opodatkowania tych spółek podatkiem dochodowym jest przedwczesne.

Co się stanie 1 stycznia 2021 r.?

Spółka komandytowa stanie się podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych. Zgodnie z przepisem przejściowym do dochodów wspólników tych spółek osiągniętych przed tą datą stosować się będzie przepisy dotychczasowe. Wydaje się, że skutkiem takiej regulacji powinno być nieopodatkowanie dystrybucji zysków osiągniętych przez spółkę komandytową do końca bieżącego roku.

Przepisy projektu nowelizacji odnoszą się także do tego, co się dzieje ze stratami spółki komandytowej. Ponieważ podatnikami w przypadku spółki komandytowej są dziś wspólnicy, to straty podatkowe ponoszone są przez wspólników. Wydawałoby się, że zgodnie z zasadą ochrony praw nabytych te straty powinno się dać jakoś rozliczyć. Tu niespodzianka. Komplementariusz już takie straty rozliczy, ale komandytariusz już nie (w projekcie brak jest jakiegokolwiek przepisu przejściowego, myślę, że to powinno być rozwiązane).

Jakie decyzje powinien podjąć właściciel biznesu, który jest prowadzony w formie spółki komandytowej?

To indywidualna sprawa i wszystko zależy od tego, jakie są priorytety i dlaczego mój biznes jest prowadzony w formie spółki komandytowej. Czy mój biznes jest bardziej działalnością osobistą, bliższą prowadzeniu jednoosobowej działalności gospodarczej, czy bliższym trochę korporacji.

W tym pierwszym przypadku można rozważać przekształcenie do spółki jawnej, jeżeli chcemy zachować pojedyncze opodatkowanie. W drugim przypadku można rozważać przekształcenie w spółkę z o.o. i np. skorzystanie z tzw. estońskiego CIT (chociaż wygląda na to, że jest tutaj pewna pułapka w postaci podatku od przekształcenia, który może pojawić się w takim przypadku). Można również zamienić rolę komandytariusza i komplementariusza. Wydaje się, że jest to najszybsze rozwiązanie, które z jednej strony nakłada na takiego komandytariusza pełną odpowiedzialność i ryzyko z tytułu prowadzonej działalności, ale z drugiej strony zapewnia jednokrotne opodatkowanie. Można oczywiście nic nie robić, jeśli ta forma spółki komandytowej jest odpowiednia. Myślę, że w wielu przypadkach tak będzie. Bardzo jednak przestrzegałbym przed sztucznymi działaniami. Ktoś mógłby wpaść na pomysł “rozbijania” swojej działalności gospodarczej na kilka spółek komandytowych, tak aby wykorzystać limit 60 tys., ale tutaj istnieje duże ryzyko zakwestionowania takiego działania na gruncie klauzuli GAAR, jeśli te operacje są sztuczne i niczym nieuzasadnione.

Jeżeli z kolei prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą, a moja firma rośnie, to w tym momencie mam kilka opcji. Mogę założyć spółkę jawną – w szczególności, jeżeli działam ze wspólnikiem i zależy mi na łatwiejszej sukcesji podatkowej bądź sprzedaży firmy. Mogę wybrać formę spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i formę opodatkowania w postaci tzw. estońskiego CIT. Nadal dostępna jest spółka komandytowa, ale z tymi zastrzeżeniami, opodatkowanie zysków tej spółki może być nieadekwatne do tej osobistej działalności, którą prowadziłbym w formie spółki komandytowej.

Wnioski?

Bardzo widoczne są w przypadku tego projektu potrzeby budżetowe. Jest to zrozumiałe, tym bardziej że nominalny poziom opodatkowania biznesu w Polsce nie jest szczególnie wysoki. Problemem u nas jest co innego. Po pierwsze: natłok obowiązków formalnych, obowiązków instrumentalnych. Tu odsyłam do pierwszego odcinka podcastu, w którym Paweł Mikuła mówi o tych problemach. Po drugie: niestabilność prawa podatkowego. Zwróćmy uwagę, jakie proponuje się nam tu vacatio legis. Nierealne w zasadzie jest przygotowanie się do nowych rozwiązań. Planuję sobie inwestycje, planuję sobie transakcję, tworzę arkusz kalkulacyjny, w którym liczę koszty, zyski, podatki. Okazuje się, że od 1 stycznia budżet w żaden sposób się nie “spina”. Gdybym miał chociaż możliwość prawną, faktyczną do tego żeby dostosować się do tej nowej sytuacji, miał ten rok, ale w takim przypadku -jest istotny problem. Problem moim zdaniem jest też brak transparentności projektodawcy. Z jednej strony fakt, że ten pomysł pojawia się nagle, w końcówce roku, a wcześniej nie było o tym pomyśle mowy i nie było szansy się wypowiedzieć na ten temat. Z drugiej strony – do końca nie wiemy, dlaczego spółki komandytowej mają być opodatkowane CIT. Uzasadnienie idzie w innym kierunku: podaje przykłady oszustw podatkowych, unikania opodatkowania. Można, jeżeli to jest priorytetem, wystarczyłoby chociażby opodatkować spółki komandytowej tak, jak spółki jawne mają być opodatkowane (jeżeli nie wiemy kto jest ich wspólnikiem – podatnikiem) – po to, żeby zapobiegać takiemu uchylaniu się od opodatkowania. Można było to samo zrobić ze spółką komandytową, choć ja mam wątpliwości, czy to jest systemowo dobre rozwiązanie. Za chwilę opodatkowalibyśmy na ten zasadzie spółki cywilne, bo przecież taka spółka cywilna też może być w ten sposób wykorzystywana do uchylania się od opodatkowania. Wydaje się, że takie zmiany nie powinny uderzać w firmy rodzinne. To chyba nie jest dobry pomysł, wydaje się, że ten kapitał polski i firmy rodzinne powinny być hołubione przez państwo. Na to wszystko nakłada się obecna sytuacja kryzysu gospodarczego i epidemii. Z jednej strony proponuje się różnego rodzaju tarcze antykryzysowe, a z drugiej strony pokazuje się inną twarz i zwiększa się obciążenia podatkowe (ale też odważnie nie mówiąc o tym wprost tylko stosując formułę opodatkowania spółek komandytowych w ramach uszczelnienia systemu podatkowego). Obawiam się, że efektem będzie utrata czy pogorszenie lojalności podatników, którzy spotykają się z nielojalnym państwem i reagują. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Mam nadzieję również, że opodatkowanie spółek komandytowych, jeżeli miałoby nastąpić, będzie odroczone przynajmniej o rok. Tak aby tym uczciwym podatnikom dać czas na przystosowanie się do nowej sytuacji prawnej.

One Comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *