fbpx

069 – Przyszłość zawodu księgowego – Beata Boruszkowska

Zamieszanie związane z Polskim Ładem istotnie wpłynęło na poziom wyzwań zawodowych, z jakimi mierzą się księgowi oraz biura rachunkowe. W zasadzie w 2022 roku nie było miesiąca, w którym nie trzeba byłoby zastanawiać się, „jak jest” oraz „jak będzie”.

Na to nakładają rozpoczęte w Ministerstwie Finansów prace nad przyszłością zawodu księgowego. Pytanie oczywiście, czy to jest dobry czas? 

Może uporajmy się z Polskim Ładem – jeśli to w ogóle możliwe:), a potem zabierzmy się za tę bardzo ważną dla branży kwestię?

Niezależnie od tego – dyskusję musimy zacząć – chociażby dlatego, że środowisko księgowych i biur rachunkowych zostało zaproszone przez MF do udziału w tzw. prekonsultacjach w tym temacie.

Dziś w Podcaście goszczę Beatę Boruszkowską, Prezesa Krajowej Izby Biur Rachunkowych, właścicielkę biura rachunkowego Beata w Brodnicy. Rozmawiamy – oczywiście o przyszłości zawodu księgowego.


Z tego odcinka dowiesz się m.in.:

  1. Czy deregulacja usługowego prowadzenia ksiąg rachunkowych w 2014 r. była dobrym pomysłem?
  2. Na czym polegają prace prowadzone w MF nad kierunkami rozwoju zawodu księgowego?
  3. Który z modeli: regulacja czy profesjonalizacja jest optymalny?
  4. A może powinno się zachować status quo?

Obejrzyj wersję wideo:


NOTATKI


TRANSKRYPCJA

Dzień dobry, Beato.

Dzień dobry.

Bardzo mi miło i bardzo się cieszę, że przyjęłaś zaproszenie do mojego podcastu. Na początek chciałbym, żebyś powiedziała kilka słów o sobie, dlatego, że działasz zawodowo, występujesz w podwójnej roli, jeśli mogę tak powiedzieć, prawda?

Tak, zgadza się. Prowadzę biuro rachunkowe i jestem prezesem Krajowej Izby Biur Rachunkowych. Biuro prowadzę długo, wydaje mi się, że długo, bo 16 lat. Moja kariera z pracą w biurze rachunkowym rozpoczęła się w 1997 roku. W zasadzie, już kończąc szkołę podstawową wiedziałam, że chcę pracować w księgowości. Wtedy wydawało mi się, że to będzie przekładanie papierków. W tej chwili nasza praca weszła bardziej w fazę takiej elektronicznej ewidencji. W związku z tym może było mi łatwiej, bo wiedziałam od początku, jak chcę, żeby wyglądała moja praca zawodowa. Dlatego całe moje liceum ekonomiczne i studia były już ukierunkowane w kierunku rachunkowości, księgowości i podatków.

A Krajowa Izba Biur Rachunkowych? Jakbyś mogła powiedzieć, kiedy powstała, dlaczego powstała, z jaką ideą?

Pracując wcześniej 10 lat w biurze rachunkowym, następnie uruchamiając własne biuro rachunkowe w 2006 roku, miałam takie poczucie braku tożsamości. Biura rachunkowe jako branża istniały na rynku, natomiast ciągle poszukiwałam organizacji, która by pracowała właśnie na ich rzecz. Zawsze uważałam, że biuro rachunkowe to troszeczkę inna rzecz niż praca jako księgowa na etacie, z troszeczkę innymi wyzwaniami się mierzymy. Inaczej ta praca wygląda, inaczej, musimy ją sobie zorganizować. W związku z tym poszukiwałem organizacji, która by wspierała naszą branżę.

Jak by nie patrzeć, biura rachunkowe to są po prostu firmy. To jest biznes.

Dokładnie. W związku z tym, że znalazłam niewiele takich instytucji, jeśli chodzi o nasz kraj, kilka lat tkwiła we mnie myśl, że może by udało się uruchomić coś takiego w skali ogólnokrajowej, że właśnie mielibyśmy takie wsparcie, takie miejsce, gdzie byśmy mogli porozmawiać o swoich problemach i wyzwaniach. Długo nie miałam odwagi, bo wydawało mi się to bardzo dużym przedsięwzięciem. Pochodzę z Brodnicy i zdawało mi się, że osoba z tak małej miejscowości na pewno nie podoła wyzwaniu. Natomiast w związku z tym, że poszukiwałam biur rachunkowych, lubiłam się integrować, współpracować z innymi biurami, zebrałam kilka osób, które również się zaangażowały w tę inicjatywę. Przez rok pracowaliśmy nad statutem, jak by miało to wyglądać, w jakim kierunku się kierować. 10 czerwca ubiegłego roku pod statutem Krajowej Izby Biur Rachunkowych udało się zebrać 115 podpisów. I to był ten początek, kiedy zaczęliśmy działać jako izba.

I to wszystko w środku pandemii. Jest to więc tym bardziej imponujące…

Właśnie.

…że to się udało zorganizować w takim czasie.

Dokładnie. Było bardzo ciekawie, bo podpisanie statutu mieliśmy mieć w hotelu. Potem hotel nam odmówił, jakby w związku z pandemią. Ostatecznie odbyło się to w sali gimnastycznej, tak więc warunki były adekwatne do sytuacji. Natomiast inicjatywa tak bardzo była potrzebna, że członkom nie robiło różnicy, gdzie się spotkamy, ważne było, żeby ten moment miał miejsce. W związku z tym fajnie, że się udało nawet w okresie pandemii. Być może również pandemia też bardziej nas popchnęła ku tej inicjatywie, w związku z tym, że czuliśmy już jako biura rachunkowe duże obciążenie różnymi sytuacjami podatkowymi, pandemicznymi, tarczami. Czuliśmy, że jeżeli za chwilę nie będziemy stać ze sobą, to po prostu nie podołamy wyzwaniom.

Jeszcze podpisując statut nie wiedzieliście, co wszystkich czeka – myślę o Polskim Ładzie. To się tak wszystko nałożyło na siebie.

Dokładnie. Były już jakieś sugestie, że coś powstaje, ale jeszcze nie wiedzieliśmy, że to będzie miało aż taką formę. Jak powstaliśmy, jeszcze nie byliśmy wpisani do Krajowego Rejestru Sądowego, a już prowadziliśmy działania. Czuliśmy, że nie możemy czekać na ten wpis, tylko musimy zacząć coś robić, tak że już były apele, listy, spotkania. Wydawało nam się wtedy, że jest jeszcze jakiś cień nadziei, że to nie wejdzie w życie, że jeszcze uda nam się coś zrobić…

Albo przełożyć…

Albo przełożyć, przesunąć, pomyśleć, zastanowić się nad tym dłużej. Niestety. Nasz ostatni apel do prezydenta o weto był chyba w listopadzie, 10 listopada.

Tak, tak. No, weszło i teraz się za to zastanawiamy, co z tym dalej zrobić. Nagrywamy ten odcinek (może to powiedzmy, bo jak się mówi o takich rzeczach, to trzeba to chyba zawsze zaznaczyć) 23 czerwca. Zostały ogłoszone założenia do zmian w CIT. Np. kwestia ukrytej dywidendy, o której wszyscy mówiliśmy, że jest to bubel prawny, w końcu Ministerstwo przyznało, że jednak tak. Jest to refleksja post factum, ale jakaś przynajmniej jest.

Ale dzisiaj nie o ukrytej dywidendzie chciałem z tobą mówić. Zanim przejdziemy do głównego tematu naszej rozmowy, powiedz nam, ilu mniej więcej członków w tym momencie liczy Izba?

Izba w tej chwili liczy około 300 członków, w zasadzie co miesiąc…

Czyli trzysta biur rachunkowych, tak?

Dokładnie tak, bo trzeba zaznaczyć, że członkami Izby są przedsiębiorcy, czyli nie konkretne osoby, tylko faktyczne biura rachunkowe, określone konkretnym kodem PKD w ramach swojej działalności gospodarczej. Sytuacja co miesiąc się zmienia. Bardzo się cieszymy, że kolejne biura do nas dołączają. Ważne jest też może to, że nie wszystkie biura funkcjonują w przestrzeni mediów społecznościowych, więc dotarcie do biur stacjonarnych, które nie są bardzo aktywne w social mediach, jest troszeczkę trudniejsze. Dlatego niektórzy się dowiadują, że istniejemy, dopiero na różnych spotkaniach, konferencjach i wtedy jest kontakt.

Członkami Krajowej Izby Biur Rachunkowych są przedsiębiorcy, czyli nie konkretne osoby, tylko faktyczne biura rachunkowe, określone konkretnym kodem PKD

Jeśli słucha nas właścicielka czy właściciel biura rachunkowego, który chciałby do was dołączyć, to może powiedzmy dwa słowa, co powinien zrobić.

Tak naprawdę procedura jest bardzo krótka i prosta. Na stronie www.kibr.pl jest elektroniczny formularz rekrutacyjny, który musimy wypełnić, dołączyć deklarację, czyli zgodę na przystąpienie do Izby. Jest załączony statut, regulamin opłacania składek, trzeba opłacić wpisowe 500 złotych. Trzeba też sprawdzić swoje dokumenty, KRS, czy na pewno prowadzimy działalność w sferze odpowiedniego kodu PKD. Musimy również dołączyć polisę ubezpieczeniową, jeśli chodzi o prowadzenie biura rachunkowego, czyli OC działalności księgowej. Różnie biura to mają, czasami mają OC z zakresu składania deklaracji – po prostu mają polisę OC i potwierdzenie opłaty tej polisy. Procedura jest krótka, wszystko wysyłamy elektronicznie. Po weryfikacji danych, czy wszystkie są kompletne i wszystko jest OK, na posiedzeniu zarządu biuro rachunkowe zostaje przyjęte w poczet członków.

Nie wygląda to na jakąś bardzo skomplikowaną procedurę, a korzyści dla członków są duże. Te linki, o których mówisz, oczywiście będą w opisie do tego odcinka, więc tam będzie można sobie kliknąć. Do KIBR jeszcze będę chciał wrócić pod koniec naszej rozmowy, a teraz spróbujmy zmierzyć się z innym tematem. Nie wiem, czy to jest w ogóle do zrobienia, ale przynajmniej spróbujmy zacząć rozmowę o regulacji, czy jak też alternatywnie mówi Ministerstwo Finansów – „profesjonalizacji, certyfikacji”. Różne są tutaj sformułowania dotyczące zawodu księgowego, może powiedzmy o tym szerzej. Jakbyśmy w dwóch słowach mogli przypomnieć, jaki jest stan obecny i co się zadziało w słynnym, pamiętnym sierpniu 2014 roku.

W 2014 roku jakby zniesiono obowiązek prowadzenia biura rachunkowego czy świadczenia usług rachunkowych. Te uprawnienia, które wtedy były nadawane, de facto jakby świadczyły o usługowym prowadzeniu ksiąg rachunkowych i w takim zakresie ta certyfikacja się odbywała.

Działało coś takiego jak certyfikat, w uproszczeniu certyfikat księgowego, a było jeszcze świadectwo kwalifikacyjne Ministerstwa Finansów.

Zgadza się, były właśnie takie dokumenty, one się zmieniały, ale cały czas jakby zostały w 2014 roku. Natomiast do uruchomienia biura rachunkowego czy świadczenia usług rachunkowych, prowadzenia ksiąg rachunkowych, nie trzeba było się wykazać się takim dokumentem. To się zadziało w 2014 roku i od tamtej pory w zasadzie każdy, kto chciał komuś poprowadzić księgi czy policzyć podatki, otworzyć biuro rachunkowe, może to zrobić.

Od 2014 roku w zasadzie każdy, kto chciał komuś poprowadzić księgi czy policzyć podatki, otworzyć biuro rachunkowe, może to zrobić

Czyli jedynym poważnym wymogiem jest chyba tylko ubezpieczenie OC, prawda?

Właśnie nie, też nie wszyscy muszą je mieć, więc mamy taki totalny luz w tym zakresie. Chyba, że chcemy prowadzić księgi rachunkowe, to tutaj już mamy jakby obowiązkową odpowiedzialność cywilną. Natomiast przy uproszczonej księgowości w zasadzie nie musimy nic. Aczkolwiek my rekomendujemy posiadanie polisy OC, bo Krajowa Izba Biur Rachunkowych tylko takie biura przyjmuje w poczet swoich członków.

Zrzesza. Jasne. Zacznijmy może od jakiejś próby oceny tego status quo, sytuacji, którą mamy obecnie, bo różne są motywacje do deregulacji różnych zawodów. Powiedzmy sobie, że nie tylko prowadzenie biura rachunkowego zostało wtedy zdeuregulowane, tylko cała masa zawodów, ale nie wszystkie. Tu oczywiście rodzi się pytanie, jakie były, jakie są kryteria w regulacji czy deregulacji określonego zawodu. Intuicja by podpowiadała, że jeżeli możesz komuś zrobić krzywdę, to nie powinien tego robić absolutnie każdy, bez żadnej kontroli. Jeżeli nie możesz albo ta krzywda nie jest jakoś tam nieodwracalna, to właściwie jest ta wartość takiej wolności gospodarczej, swobody prowadzenia działalności gospodarczej. I ten sztandarowy przykład lekarza, który gdzieś tam nad tobą ze skalpelem stoi, to wtedy czujemy, że powinna być nad tym kontrola. Tutaj zdecydowano, że nie musi być. Jaka jest twoja osobista ocena, bo każdy ma jakieś własne zdanie?

Tak, dokładnie. Myślę, że perspektywa każdego biura rachunkowego może być zupełnie inna, a na to może się składać bardzo wiele czynników. Tak jak wspomniałam, jestem z małej miejscowości, gdzie biur rachunkowych jest dużo, bardzo dobrze się też znamy, tak więc kwestia budowania marki osobistej przez 16 lat i budowania marki biura jest może jakby łatwiejsza niż w dużym mieście, gdzie konkurencja przybiera zupełnie inną formę. W związku z tym nie odczułam na swoim biurze rachunkowym skutków deregulacji, czyli tak jak prowadziłam biuro, tak prowadzę dalej. Nie miałam ani takich zawirowań, żeby klienci odeszli, albo pojawili się klienci, którzy by byli niezadowoleni z mojej obsługi tylko dlatego, że – załóżmy – jest ta deregulacja.

Certyfikat posiadam, byłam jeszcze wśród tych może szczęśliwców, którzy w ogóle mogli go uzyskać, bo, jak wiemy, biura, które pojawiły się później, nawet nie miały takiej możliwości. Natomiast w związku z posiadaniem samego certyfikatu przez tyle lat: jeżeli on nie był w żaden sposób aktualizowany, wiedza nie była weryfikowana, to on teoretycznie na dziś jest dokumentem poświadczającym jakiś stan tylko na tamten czas. Czyli to nie jest adekwatne, że w tym momencie to musi być też potwierdzenie jakiejś wiedzy.

No tak. Powiedzmy sobie, że mnóstwo czy to właścicieli biur rachunkowych, czy księgowych, które pracują w biurach rachunkowych, aktualizuje swoją wiedzę i szkoli się regularnie. Widzę to zresztą na swoich szkoleniach. Nie ma jednak takiego wymogu. To jest jakby inicjatywa danej osoby, która widzi taką potrzebę w związku z tym, że chce profesjonalnie wykonywać swoją pracę. Jest ogromna liczba właśnie takich bardzo, bardzo profesjonalnych biur rachunkowych, księgowych, którzy prowadzą, pracują w takich biurach rachunkowych, ale nie ma takiego wymogu.

Dokładnie, nie ma takiego wymogu. Natomiast wydaje nam się, że przede wszystkim trzeba mieć tę świadomość, że nie da się teraz prowadzić biura rachunkowego bez szkoleń. Czasami robiliśmy sobie wśród znajomych statystyki, ile w ogóle przeszliśmy w danym roku takich szkoleń, z jakiego zakresu, ile godzin szkoleniowych poświęciliśmy, żeby dobrze przygotować się do wykonywania naszej pracy. W związku z tym sobie nie wyobrażam, żeby się nie szkolić.

Trzeba mieć tę świadomość, że nie da się teraz prowadzić biura rachunkowego bez szkoleń

Tak. Z ciekawości, co wam wyszło z tych statystyk?

Sporo. To będzie zależało od wielkości biura, trudno zero-jedynkowo określić, czy to było tyle i tyle godzin. Bo jeżeli biuro składa się tylko z właściciela, to tych godzin jest zupełnie inna liczba niż w biurze, które zatrudnia 15 czy 20 pracowników i przekłada wtedy swoje szkolenia na całą tę organizację. Ale było to dużo godzin, więc stwierdziliśmy, że jeden dzień w miesiącu, 8 godzin szkoleniowych, to jest minimum, tak?

To jest dużo.

Kwestia jest jeszcze taka, że to są stricte szkolenia, w których uczestniczymy. Natomiast ja mam wrażenie, że szkolę się codziennie przychodząc do pracy, czyli u klienta pojawia się dany temat, z którym np. nie mieliśmy do tej pory do czynienia i już jest szkolenie. Jeżeli to jest fajny nowy temat, to powstaje jakaś procedura już na całe biuro rachunkowe, jak postępujemy w danym przypadku, na co musimy zwrócić uwagę. Mam więc wrażenie, że to jest permanentne szkolenie, że nie można nawet tego przełożyć na jakieś określone ramy czasowe.

Edukacja przez całe życie…

Dokładnie, dokładnie, dokładnie. Tak to wygląda. Prowadzenie w dzisiejszych czasach biura bez szkoleń wydaje mi się totalnie niemożliwe albo bardzo nieświadome w wykonaniu osoby, która próbuje tak robić.

Będę jednak zgłębiał to pytanie i tę próbę oceny, bo perspektywa twojego biura to jest jedna rzecz. Z twoim doświadczeniem, renomą, marką osobistą itd. wyobrażam sobie, że ta zmiana mogła nie mieć żadnego wpływu na standard twojej pracy. Trudno, żeby się obniżył, dlatego że teraz nie ma jakichś wymogów. Jeżeli miałaś pewne swoje własne, profesjonalne standardy, to je dalej spełniasz.

My, mówię tutaj o doradcach podatkowych czy radcach prawnych, bo też jestem członkiem tego środowiska, mamy swoje wymogi szkoleniowe, punkty itd. I dla tych z nas, którzy regularnie i tak podnoszą swoje kwalifikacje, ten wymóg oznacza po prostu tyle, że jest kwestia dokumentacyjna, ewidencyjno- raportująca, że tak powiem, że trzeba to zgłosić. Natomiast nie ma to żadnego przełożenia na to, że teraz trzeba odbyć jakieś dodatkowe szkolenie, bo i tak to robimy. Zakładam, że tak jest u ciebie, więc jakby nie miało to żadnego wpływu. Klienci nie odpłynęli, bo jak byli dobrze obsłużeni, to dlaczego mieliby odpłynąć?

Natomiast popatrzmy na to szerzej, bo pojawia się od razu takie pytanie, jakie mogą być skutki takiej deregulacji? Wyobrażam sobie z jednej strony, że jest łatwiej rozpocząć taki biznes, bo formalne bariery wejścia są po prostu niższe. Doradca podatkowy musi zdać egzamin, legitymować się praktyką itd., radca prawny musi przejść aplikację, zdać egzamin – wiadomo. A tu nie muszę. W związku z tym mogę dzisiaj prowadzić jakiś inny biznes czy być pracownikiem zatrudnionym w jakimś tam charakterze, ale wymyślić sobie, że jutro spróbuję prowadzić komuś księgi czy zacząć od książki przychodów i rozchodów.

Rzeczywiście jest łatwiej, pytanie, czy to się przekłada na ceny. Bo jeżeli jest łatwiej, zakładałbym większy napływ podmiotów – bo jest łatwiej. Każdy próbuje gdzieś tam swoją przyszłość ułożyć w jakieś ramy, to może będę w stanie zaoferować niższe ceny. Znowu prosiłbym o jakieś szersze spojrzenie, bo u ciebie znowu ceny mogły nie spaść, bo klienci są przyzwyczajeni, nauczeni już tego, że za jakość trzeba zapłacić (chociaż z tymi klientami to różnie bywa i nie zawsze niestety doceniają, ja to wiem). Natomiast czy obserwowałaś wtedy – w przeciągu roku, dwóch, trzech – jakiś generalny spadek cen czy presję cenową, przynajmniej po stronie klientów, która by się wiązała z tą deregulacją?

To znaczy tak: spadek cen – może aż tak nie. Natomiast zdecydowanie mniejsza waloryzacja – mam wrażenie, że to się zatrzymało na parę lat. Mam zwyczaj archiwizowania cenników swojego biura rachunkowego. Właśnie odkryłam, że w 2008 roku prowadzenie ksiąg rachunkowych zaczynało się u mnie od takiej samej stawki jak w 2022 roku, więc aspekt zamrożenia cen na pewno zaistniał, bo inflacja przez tyle lat itd., gdzieś to zostało na takim etapie.

Mało tego, jeśli obserwuję prowadzenie ksiąg rachunkowych, to patrząc na skalę ogólnopolską wręcz przerażająco obniżyła się cena rozpoczęcia prowadzenia ksiąg rachunkowych. Mam wrażenie, że wręcz poszliśmy tutaj w dół, jeśli chodzi o usługi rachunkowe, prowadzenie ksiąg rachunkowych. Myślę, że w aspekcie ogólnokrajowym namieszało się pod takim względem, że faktycznie każdy może rozpocząć działalność gospodarczą.

Patrząc na skalę ogólnopolską wręcz przerażająco obniżyła się cena rozpoczęcia prowadzenia ksiąg rachunkowych

To, czego czasami zazdroszczę takim biurom, to jest ten brak świadomości, z czym to się może czasami wiązać. Jeżeli prowadzę księgi rachunkowe, mam świadomość iluś lat spędzonych na szkoleniach, na edukacji, to zupełnie inaczej podchodzę nawet do wyceny takiej usługi. Natomiast osoba nieświadoma, która wchodzi do naszej branży, otwiera biuro rachunkowe, czasami podchodzi do tego tak jak klienci, którzy mówią „Wysłanie takiego JPK to przecież jedno kliknięcie”. Naprawdę widać, że gdzieś nasza praca została sprowadzona do bardziej automatycznej. A jeżeli robi się coś automatycznie, to to nie ma aż takiej wartości, że powinno być odpowiednio wynagradzane. W zasadzie to tylko chwila, bo przecież jest takie proste.

Jeśli chodzi o ten aspekt, bardzo często w grupach czy wśród znajomych biur rachunkowych pojawiają się naprawdę przerażające opisy sytuacji, czyli np. prowadzenia spółki kapitałowej na książce przychodów i rozchodów, bo osoba, która rozpoczęła prowadzenie biura rachunkowego, nie wiedziała o tym, że spółki nie prowadzi się na książce. Takie historie docierają do mnie z różnych stron naszego kraju.

Bez żadnych dziwolągów, jak rozumiem, sprawozdania finansowe pewnie też.

No nie ma, a zarząd się dowiaduje dopiero wtedy, kiedy przychodzi wezwanie do złożenia, że jednak coś powinno tam jeszcze być do tego. Takie sytuacje opowiadają znajome biura rachunkowe, że tacy klienci do nich trafiają. To, że u mnie na podwórku tego nie widać, to nie znaczy, że w takiej skali…

Tak, dlatego prosiłem o trochę szersze spojrzenie, bo tutaj dotykamy w takim razie kwestii jakości i pytania o potrzebę ochrony takiego zarządu, o którym powiedziałaś – który się z wezwania dowiaduje, że powinien złożyć sprawozdanie, dzwoni do swojego księgowego czy księgowej i w tym momencie następuje konsternacja.

Teraz kilka pytań, bo to jest fajny przykład. Czy jeżeli mielibyśmy, wdrożylibyśmy jakiś rodzaj regulacji albo certyfikacji, bo powiedzmy, że Ministerstwo Finansów prowadzi teraz w ramach prekonsultacji prace dotyczące kierunków rozwoju zawodu księgowego i sformułowało trzy możliwe scenariusze. Pierwszym jest właśnie regulacja, czyli tak jak to ja rozumiem…

Ustawowe uregulowanie.

Uregulowanie i dodatkowo nadanie uprawnień przez jakiś organ, prawdopodobnie jakiś organ państwowy, być może Ministerstwo Finansów i jednocześnie zastrzeżenie wykonywania określonych czynności dla osób uprawnionych. Czyli rozumiem, że jeśli jestem nieuprawniony, a wykonuję, to będzie to zagrożone jakąś karą, być może będzie to przestępstwo.

Dokładnie.

Tak, przynajmniej przez analogię do np. doradców podatkowych.

Tak właśnie myślimy. Dokładnie. Porównujemy to analogicznie i tak to powinno wyglądać, aczkolwiek Ministerstwo Finansów w ogóle nie chce w tej chwili wchodzić w szczegóły. Na razie czeka na przedłożenie naszych opinii. Mamy czas do 30 września, żeby je wyrazić i coś zaproponować.

Do tego jeszcze dojdziemy. Na razie chciałbym przedstawić zarys, czyli regulację. Ministerstwo mówi też o profesjonalizacji, certyfikacji. Rozumiem to tak, że znowu będą nadawane jakieś uprawnienia, będzie to kontrolowane, będą różne obowiązki, ale będzie można mimo wszystko bez tych uprawnień wykonywać określone czynności. Będzie to istotne wyróżnienie się na rynku. Dzisiaj też możesz pokazać certyfikat księgowego, ale nie ma to takiego znaczenia, jakby miało, gdyby była medialna akcja i ministerialna certyfikacja, więc to rzeczywiście miałoby jakieś tam znaczenie.

I trzeci scenariusz: nie robimy nic.

Dokładnie.

Teraz pytanie jest takie: czy wdrożenie tego scenariusza, certyfikacja versus regulacja, zapobiegłoby takim historiom, o których opowiadamy? Przykład książki przychodów i rozchodów dla spółki z o.o. i pierwsze pytanie: czy by zapobiegło? I drugie pytanie: czy widzimy potrzebę, żeby temu zapobiegać? Bo wolnościowiec to powie tak: „Rynek to zweryfikuje”. Czyli w pewnym momencie wszyscy się dowiedzą o tym hochsztaplerze, bo z całym ogromnym szacunkiem i sympatią do branży, gdzieś tam trzeba wyłuskać czarne owce. Jeżeli ktoś jest niepoważny i działa w ten sposób, to już nawet trudno powiedzieć, że psuje rynek. Dodajmy, może też prowadzić dla spółki książkę przychodów i rozchodów, np. za 150 złotych. I wtedy przychodzą do ciebie klienci i mówią: „A przecież to za prawie 150 złotych się prowadzi”.

Dokładnie.

Znaczy nie księgi, a książkę.

Dokładnie.

„Jak pani chce za spółkę z o.o. jakieś tysiące, to o co tu chodzi?”

Dokładnie tak.

Oni psują rynek, szkodzą. I teraz pytanie, czy wierzymy w to, że rynek to zweryfikuje? Czy potrzeba tutaj ochrony? Czy certyfikacja versus regulacja tę ochronę zapewni?

To jest bardzo trudne pytanie. Czy na pewno regulacja da nam już stuprocentową pewność, że nie będziemy mieli takich sytuacji na naszym rynku? Czy jej brak faktycznie będzie nadal jakby psuł nasz rynek? Ogólnie teraz jest ciężko. Ciężko mamy, jeśli chodzi o te zmiany przepisów, w związku z tym musimy wykonać w biurach rachunkowych naprawdę bardzo dużo pracy organizacyjnej. I kwestia jest jeszcze taka, że potrzebujemy jakiegoś poukładania naszych spraw, tak? Do tej pory było totalnie luźno i jakby bez żadnych warunków. Czujemy, że jakaś potrzeba dopracowania naszych zasad działania powinna się pojawić. Tylko teraz mamy problem z tym, co my tak naprawdę chcemy uregulować. I to jest kluczowe pytanie, bo…

To może nie będę oczekiwał od ciebie odpowiedzi. Zresztą przed spotkaniem też zadeklarowałaś, że nie da się w tym momencie udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania. Porozmawiajmy chociaż o największych, najważniejszych dylematach, które przed wami stoją.

Mówi się o planach regulacji zawodu księgowego, więc mówimy o zakresie czynności, które realizuje księgowy. Totalnie nie wiemy, co tak naprawdę księgowy dzisiaj robi i kto powinien się nazywać księgowym. Już na tym etapie wydaje się to nam bardzo trudne, żeby faktycznie poukładać strukturę pracy księgowego, bo mamy różne kody zawodów. Czy fakturzystka, która tylko ewidencjonuje faktury sprzedaży, jest księgową? Czy jest tylko fakturzystką i nie ma prawa mówić o sobie księgowa? Czy osoba, która pracuje w księgowości, ale zajmuje się tylko rozrachunkami, czy ona ma prawo mówić o sobie księgowa?

Totalnie nie wiemy, co tak naprawdę księgowy dzisiaj robi i kto powinien się nazywać księgowym

I teraz przekładamy to jeszcze, jeśli chodzi o Krajową Izbę Biur Rachunkowych, jak to się ma do prowadzenia biura rachunkowego, bo stricte biuro rachunkowe to jest podmiot, to nie jest po prostu księgowy? Czyli co? Regulujemy księgowego czy bardziej prowadzenie biura rachunkowego? Wracam do 2014 roku – wtedy deregulowaliśmy usługowe świadczenie usług rachunkowych, tak? Nie zajmowaliśmy się regulacją zawodu księgowego, więc to jest zupełnie nowy temat, bardzo obszerny temat. Czy on, czy regulacja, czy w ogóle uda nam się uregulować tę sprawę i ile czasu potrzebujemy na to, żeby to uregulować?

Propozycja Ministerstwa Finansów, która jest nazwana prekonsultacją, też o czymś świadczy. Bo myślę, że jakby to były konsultacje, to bylibyśmy na innym etapie. Natomiast to się nazywa prekonsultacje, czyli jakby dopiero wstęp do konsultacji. Ministerstwo Finansów mówi, że nie wie, jak to będzie zrobione, oczekuje od nas propozycji. My pracujemy w ramach Krajowej Izby Biur Rachunkowych, są zespoły, które od ogłoszenia konsultacji zaczęły naprawdę bardzo ciężko pracować nad tym tematem. Bardzo fajnym wydarzeniem było nasze walne zgromadzenie, gdzie członkowie w formie ankiety mieli się wypowiedzieć się za którąś ze stron, bo mamy te trzy kierunki.

I jakie były wyniki?

To było ciekawe wydarzenie, bo wiemy wszyscy, że nie chcemy nic nie robić. Naprawdę potrzebujemy tożsamości. Jaki mam zakres obowiązków, co mogę i czy mogę się nazywać księgową, czy nie mogę? Czy mogę prowadzić biuro rachunkowe i w jakim zakresie mogę? Trzeba też zwrócić uwagę, że biura rachunkowe mają różne, szerokie zakresy usług i to niekoniecznie jest tylko księgowość. Mają również usługi BHP czy usługi ochrony środowiska. Kto więc może prowadzić biura rachunkowe? Kto może się definiować jako księgowy? Bardzo ciężko to jest określić. W ankiecie na walnym nasi członkowie pokazali nam, że na pewno nie jest tak, że nie chcą iść nigdzie, czyli na pewno nie wybrali tej drogi donikąd.

Jasne.

Wybrali, że coś robimy, ale czy to będzie regulacja, czy profesjonalizacja? Głosy się rozłożyły dokładnie 50 na 50.

Rozumiem, że pytanie dotyczyło tego, czy chcemy, czy życzymy sobie, żeby zawód był uregulowany. To znaczy, że tylko osoby uprawnione będą mogły wykonywać zawód czy prowadzić biura rachunkowe? Bo to jeszcze nie jest do końca sprecyzowane. Czy chcemy, żeby nie było to zastrzeżone dla określonych osób, ale żeby był jakiś rodzaj certyfikatu czy certyfikacji, czy profesjonalizacji? Tutaj głosy się rozłożyły po połowie.

Po połowie. Dało to nam świetny obraz tego, że to nie jest takie proste, że trzeba to jakoś poukładać. Nasze środowisko jest podzielone, nie do końca jakby czujemy temat regulacji. Myślę, że może to też być spowodowane obecnym Polskim Ładem. Boimy się, że regulacja może być źle zrobiona, czyli może nas włożyć w jakiś totalnie nierealny schemat i będziemy musieli spełniać warunki tylko po to, żeby pozbierać jakieś tam punkty i coś tam odhaczyć. A nam bardziej chodzi o to, żeby faktycznie nasze jakość i prestiż się podnosiły, żeby to było bardziej adekwatne do tego, co robimy niż bardzo sztuczne na zasadzie: zdać egzamin, zebrać punkty, zapomnieć.

Regulacja może być źle zrobiona, czyli może nas włożyć w jakiś totalnie nierealny schemat i będziemy musieli spełniać warunki tylko po to, żeby pozbierać jakieś tam punkty i coś tam odhaczyć

Jeszcze tylko dopytam jako miłośnik ankiet i statystyk: czy te wyniki da się jakoś powiązać z innymi danymi, np. z wielkością biura. Z tym, czy biuro się zajmuje prowadzeniem ksiąg rachunkowych, czy tylko książki przychodów i rozchodów, czy jest w dużym mieście, czy w małym mieście. Czy mieliście to jakoś tak powiązane, że da się…

Nie. Ankietę mieliśmy przygotowaną typowo pod kątem prekonsultacji, czyli pod kątem opinii, którą do 30 września mamy przesłać do Ministerstwa Finansów. Chcieliśmy od członków konkretnej informacji, który kierunek wybieramy – kierunek regulacji, kierunek profesjonalizacji czy żaden. W związku z tym, że naprawdę biura czują, że jest potrzeba dopracowania zasad, na jakich pracujemy, żeby klient, który przychodzi do biura rachunkowego, wiedział, że jakieś standardy spełnia zarówno to biuro, jak i inne biuro, a nie, że w każdym biurze jest inaczej, tak że nie wie, czego może się spodziewać. Czujemy potrzebę, żeby coś takiego zaistniało.

Jeśli chodzi o mnie, mówię teraz z mojej własnej perspektywy, prywatnej, też mi się pogląd na ten temat zmieniał. Jeszcze dwa lata temu bardzo….

Jakie jest twoje zdanie na ten temat?

Moje zdanie ewoluowało. Najpierw regulacja wydawała mi się jedynym i najlepszym rozwiązaniem, jakie w ogóle może naszą branżę spotkać. Natomiast teraz jestem już bardziej pośrodku, czyli chciałabym, żeby było to w jakiś sposób uregulowane, ale bardzo mi też zależy na tym, żeby to było dobrze zrobione, czyli nie sztuka dla sztuki albo szybko róbmy coś, bo trzeba uregulować, nieważne, czy nam się to uda, czy nie.

Ważne, żeby jakaś regulacja powstała. Bardzo mi zależy na jakości, żeby jednak profesjonalizacja mimo wszystko też była gdzieś ujęta w ramach regulacji, czyli żeby te dwa aspekty połączyć ze sobą. To by było fajne, żeby była regulacja, ale ze wskazaniem na jakieś standardy i na jakąś jakość.

Pytanie jest takie: jakie cele mają taka zmiana, taka regulacja, jakie cele chcemy osiągnąć jako środowisko? Myślę, że to może być kłopotliwe, bo cele różnych środowisk mogą być różne, nawet biur rachunkowych, już nie mówiąc szerzej o księgowych – to nie jest jednorodna grupa. To są różnego rodzaju podmioty w większych miastach, mniejszych miastach, większe, mniejsze, więc tu trzeba wypracować konsensus.

Może być tak, zresztą pokazują to, co powiedziałaś, wyniki badań, że niektórym może zależeć na tym, żeby rzeczywiście maksymalnie regulować. Skoro i tak mamy trudną sytuację, dużo na głowie, to niektórym może z kolei zależeć na tym, żeby uniknąć przyjmowania kolejnych reguł, bo wiadomo, że regulacja to są kolejne obowiązki i to nie byle jakie. Już nie mówię o opłatach, składkach, które trzeba byłoby ponosić, żeby utrzymać organ, który by był jakimś rodzajem samorządu, bo to jest jasne. Czy może być obowiązek szkolenia w większym zakresie niż ktoś potrzebuje w danym momencie, np. prowadząc prostszą księgowość? Nie wiem, może tak być, jednak jest to trochę dodatkowej pracy.

Tak, to jest niesamowicie trudne. Problemem jest nawet, tak jak wspomniałeś, zakres usług, który jest świadczony w biurze rachunkowym, czyli kwestia, czy prowadzę uproszczoną księgowość, czy również pełną księgowość. Zupełnie inne szkolenia odbywam prowadząc pełną rachunkowość, a prowadząc uproszczoną. I teraz, czy to się uda uregulować tak, żeby wszystkich włożyć do tej samej szuflady i tak samo poukładać im wszystkie sprawy i organizację? Naprawdę jest to wyjątkowo trudne.

Problemem jest nawet zakres usług, który jest świadczony w biurze rachunkowym, czyli kwestia, czy prowadzę uproszczoną księgowość, czy również pełną księgowość

Myślę, że trzeba zacząć od definicji. Jeżeli tożsamości księgowego nie ustalimy i nie zweryfikujemy, kto jest kto, to dalej chyba nie pójdziemy. To jest takie moje wrażenie, że trzeba zacząć od początku. I bardzo bym nie chciała, żeby to było za szybko zrobione, tak, tylko po to, żeby zrobić, tak, żeby tylko było. Bardzo bym chciała, żeby się do tego naprawdę przyłożyć i zrobić to tak, żeby dla naszych następców, czyli osób, które chcą otwierać biura rachunkowe i realizować się w takiej działalności gospodarczej, żeby to faktycznie była wartość, tak?

Tutaj jest kilka warstw, bo zawsze mówiąc o regulacji wychodzimy z jednej strony od ochrony klientów, że chcielibyśmy, żeby oni byli bezpieczni i to jest rzeczywiście ważne. Z drugiej strony przy okazji można zbudować większy prestiż tego zawodu. On nie jest wcale mały, bo jak się popatrzy na wyniki badań, pamiętasz, to księgowy był dość wysoko mimo wszystko, ale mamy….

Mamy większe ambicje…

Tak, to na pewno, warto byłoby…. Uważam, że po prostu środowisko na to zasługuje. Biorąc pod uwagę to, co sobą reprezentuje, żeby to był rzeczywiście większy prestiż. Ta rola w przedsiębiorstwie jest po prostu duża i też warto byłoby, żeby klienci, przedsiębiorcy to docenili. A to oczywiście nie ma takiego prostego przełożenia, że jak będzie regulacja, to zaraz docenią.

Chyba właśnie tak nie będzie.

Natomiast być może jest to jakiś krok ku temu, żeby weszła profesjonalizacja, żeby pokazać też klientom – nie wiem, czy to można tak określić – elitę biur rachunkowych. Ci, którzy będą mieli jakiś rodzaj certyfikatu, to jest elita, a ci, którzy nie będą mieli, to już nie, to jest jakiś tam wybór po prostu.

Może nie elita, ale idąc do biura, gdzie są standardy, mam pewność, że przynajmniej podstawowe rzeczy będą załatwione. Mam pewność, że będą wysłane czy może wydane w razie rozwiązania współpracy z klientem JPK-i. Tutaj tak szybko przechodzimy…

Do zasady etyki.

Tak, dokładnie. Tak szybko przechodzimy teraz z dokumentacji papierowej na automatyzację, że brakuje stricte ustawowych rozwiązań tych aspektów. Biura, które mają świadomość i dbają o klienta, często po prostu zapisują takie rzeczy w swoich umowach. A niektórzy z kolei twierdzą, że skoro coś zostało wysłane do urzędu skarbowego, to ja już nie muszę takiego pliku przechowywać i wydawać. Brakuje nam tutaj właśnie takiej standaryzacji usług, żeby klient wiedział, że nieważne czy pójdę do tego biura, czy do tamtego biura.

Kiedyś były wydawane księgi papierowe. Wiedziałam, że jak się rozstaję z klientem, to mam obowiązek wydać mu książkę. Teraz, jak są pliki elektroniczne, to jest to nie do końca uregulowane, czy ja coś mu muszę wydawać, czy nie muszę wydawać. Automatyzacja postępuje tak szybko, że mam wrażenie, że nasze przepisy totalnie za nią nie nadążają. Tu też jest potrzeba, żeby standaryzacja gdzieś była przełożona na wszystkie biura rachunkowe i żeby klient miał poczucie nie tej elity, że idzie do elitarnego biura, tylko poczucie bezpieczeństwa, zaufania, że, „kurcze, będę miał tam te 10 punktów, które muszą być spełnione, będę miał na pewno, a może jeszcze będę miał coś więcej”.

Automatyzacja postępuje tak szybko, że nasze przepisy totalnie za nią nie nadążają. Tu też jest potrzeba, żeby standaryzacja gdzieś była przełożona na wszystkie biura rachunkowe

To, że dane biuro jest certyfikowane, daje też poczucie bezpieczeństwa, tak mnie by się wydawało jako klientowi, w związku z tym te punkty, tak jak powiedziałaś, tam są. A jeśli nie są, to ja mogę coś z tym zrobić – jest jakiś organ nadzorczy, biuro gdzieś podlega. Znane są mi różne przypadki, od wyniesienia segregatorów z księgami na klatkę i pozostawienia ich tam, po jakieś takie sytuacje, że nie można się było skontaktować z poprzednim biurem, a była kontrola w firmie. Wtedy ten klient jest właściwie pozostawiony sam sobie i niewiele tak naprawdę może zrobić.

To poczucie buduje też zaufanie. Wiem, że jestem bezpieczny, więc mogę zaufać. Jak mogę zaufać, to więcej zapłacę, bo to zaufanie przekłada się też na pieniądze. To wszystko może rzeczywiście zmierzać w takim kierunku, który przez środowisko jest oczekiwany, czyli wzrostu prestiżu. A czy to będzie regulacja, czy certyfikacja? Ja też wcale nie jestem przekonany, że to musi być regulacja.

Bardzo jestem ciekawa rozwoju całej tej sytuacji. Podpytujemy też osoby, które są gdzieś uregulowane i funkcjonują w różnych samorządach, czy są zadowolone z tej funkcjonalności. Zbieramy opinie i może dlatego też nam się troszeczkę zmienia, że może nie do końca chcielibyśmy iść jednostronnie. Profesjonalizacja powinna być w regulacji. Jeżeli ma to być zrobione ustawowo, to trzeba pamiętać o tych dwóch aspektach i iść tutaj dwutorowo. Nie zapominać o tym, że to nie może być tak, że zdany egzamin i jakby kończy się całe nasze doskonalenie, bo przy tak częstych zmianach przepisów nie da się na nauczonej trzy lata temu skali podatkowej jechać aż do dzisiaj. Mamy obraz tego roku, gdzie skala się nawet w trakcie roku zmienia, więc edukacja jest po prostu bardzo potrzebna, konieczna.

Będzie to musiało mieć jakieś przełożenie chociażby na zróżnicowanie cen na rynku (niestety – z punktu widzenia klientów), bo takie szkolenia to są też koszty, więc to się gdzieś musi przełożyć. Pytanie, jak ten mechanizm zadziała i jak rynek na to odpowie. Wydaje mi się, że dla profesjonalnych biur rachunkowych, które dbają o to, co robią, dbają o klienta i warunki prowadzenia działalności, to uznanie klientów, którzy mają do czynienia z lepszymi i gorszymi biurami rachunkowymi, prędzej czy później musi przyjść.

Patrzę też po swoich klientach i po sobie nawet – sami jako kancelaria Gardens, kancelaria podatkowa, mieliśmy do czynienia z gorszym i teraz z o niebo lepszym biurem rachunkowym. Wiem, za co płacę w tym momencie i rzeczywiście jestem tego świadomy, że to po prostu musi kosztować. Widzę, ile to jest pracy i wiem też, z czego się brała niższa cena w poprzednim biurze…

Szkoda, że to musiało się odbyć w ten sposób, że trzeba się było najpierw sparzyć, żeby później zmądrzeć.

Szkoda. Było kilka wezwań z ZUS-u i z urzędu skarbowego, które musieliśmy przejść…

Właśnie. Teraz dochodzimy do tego, że aspekt ochrony klienta jest kluczowy. Gdyby było wiadomo, że takie czynności powinny być w każdym biurze zawsze wykonane, wtedy by nie było dylematu, czy ktoś coś złożył w terminie, czy nie złożył. Natomiast jeżeli mamy wszystko tak bardzo luźno, to klient nie wie. Biuro rachunkowe tu, biuro rachunkowe tam – czy te biura mają, czy nie mają takie same standardy? Z reguły rolę gra jednak cena. Dużą rolę, szczególnie u najmniejszych przedsiębiorców, gdzie mówimy o kosztach rzędu 200 czy 300 złotych. Klient pójdzie tam, gdzie będzie 200, nie?

Gdyby było wiadomo, że takie czynności powinny być w każdym biurze zawsze wykonane, wtedy by nie było dylematu, czy ktoś coś złożył w terminie, czy nie złożył

Jasne. Tak jak zapowiadaliśmy, na postawione pytania trudno nam będzie w tej chwili odpowiedzieć, ale zależało mi na tym, żebyśmy przynajmniej zarysowali te dylematy. Mam nadzieję, że dasz się namówić na jeszcze jedno spotkanie za jakiś czas, kiedy będzie wiadomo coś więcej, kiedy prekonsultacje staną się konsultacjami, może i też na łonie, że tak powiem, Izby, którą dowodzisz jako kapitan. Będzie wyklarowane, może nie będzie, bo kto wie, kiedy tak będzie, ale jakiś pogląd będzie być może bliższy, a wtedy, mam nadzieję, będzie bliżej do jakiś konkluzji.

Na koniec jeszcze takie pytanie. Jeśli nas słucha właścicielka czy właściciel biura rachunkowego, które chciałoby dołączyć do Izby, to już powiedzieliśmy, jak to zrobić. Co natomiast, jeśli ktoś chciałby zaangażować się w te prekonsultacje czy w te prace? Jak może się zgłosić do Krajowej Izby Biur Rachunkowych, żeby przekazać jakieś swoje doświadczenia, wyrazić swoje zdanie? Czy może jest otwarta jakaś ankieta, w której można wziąć udział, do kogo powinien się zgłosić, napisać maila? Na pewno każdy, kto prowadzi biuro rachunkowe, ma swoje przemyślenia. To jest jednak żywotna sprawa dla prowadzących ten biznes, bo przecież to może wywrócić do góry nogami zasady działania, na lepsze albo na gorsze. Co można zrobić, jeśli ktoś chce się zaangażować?

Przede wszystkim, jeśli chodzi o Krajową Izbę Biur Rachunkowych, działają u nas zespoły, a w nich aktywne biura rachunkowe, które mają dostateczną ilość czasu, żeby zająć się tymi tematami i popracować nad nimi. Spotykają się i wewnętrznie dyskutują nad różnymi rozwiązaniami. Głównym hasłem Krajowej Izby Biur Rachunkowych jest: „nic o nas bez nas”. Bardzo nam zależało, żeby biura rachunkowe poczuły swój głos, że ma on faktycznie realne przełożenie na to, w którą stronę są kierowane działania Izby. W związku z tym serdecznie zapraszamy do dołączenia do Krajowej Izby Biur Rachunkowych i zaangażowania się w prace zespołów. W tej chwili zespoły są dwa, dotyczące właśnie profesjonalizacji i dotyczące regulacji. Niezależnie i autonomicznie wypracują one swoje stanowiska, po czym nastąpi burza mózgów i zderzenie obydwu grup.

Jak duże to są zespoły, mniej więcej?

Dzisiaj się kształtował zespół do spraw regulacji, gdzie pracuje około 20 biur rachunkowych. Co mi się również bardzo podoba, że w Izbie są różne biura rachunkowe. Mamy biura, które mają 30 pracowników i mamy biura, które są prowadzone tak naprawdę tylko przez właściciela. W związku z tym mamy bardzo szeroki przekrój, różne opinie i różne perspektywy.

Bardzo mi się to podoba, że to nie jest tylko grupa osób, które są z dużych biur rachunkowych i ona teraz będzie dyktowała np. małym biurom rachunkowym, w którym kierunku idziemy. Naprawdę każde biuro rachunkowe ma tutaj swój głos, może pracować w tym zespole i może wypracować coś dla siebie albo coś takiego, co uważa, że dla mniejszego biura jest ważne i duże biura jakby nie powinny mu tego zabierać. Uważam, że to jest bardzo cenne dla naszego środowiska, że dajemy taką możliwość pracy w Izbie.

A jak sądzisz, jakie są szanse na to, że wasz głos zostanie wysłuchany przez Ministerstwo Finansów? Teraz mam wrażenie, że jest klimat do tego, żeby jednak te konsultacje brać pod uwagę – takie mam przynajmniej wrażenie. A jak tobie się wydaje?

Jestem taką niepoprawną optymistką, więc dopóki tak naprawdę ktoś nie zamknie mi drzwi przed nosem, to cały czas wiem, że jest jakaś nadzieja. Pokazały nam to różne działania, jeśli chodzi o konsultacje w ramach Polskiego Ładu, bo były one bardzo częste w tym roku. Po pierwszych spotkaniach, które się odbywały, zaraz przy naszym sławnym rozporządzeniu, początkowo nam się wydawało, że „dobrze, spotykamy się, wychodzimy ze spotkania i nic się nie dzieje”. Mamy czerwiec, czyli już pół roku trwają te spotkania, naprawdę czasami były bardzo często, bo raz w tygodniu mieliśmy spotkania z Ministerstwem Finansów. Wydaje mi się, że nasz głos jest coraz bardziej słyszalny – nie po pierwszym spotkaniu, nie po drugim, ale mam wrażenie, że przy piątym spotkaniu ktoś jednak słyszy nas, że coś jest niepotrzebne, że nie może być tak zrobione.

Nasz głos jest coraz bardziej słyszalny – nie po pierwszym spotkaniu, nie po drugim, przy piątym spotkaniu ktoś jednak słyszy nas, że coś jest niepotrzebne, że nie może być tak zrobione

Teraz próbujemy iść w stronę spotkań z Ministerstwem Zdrowia, bo jednak składka zdrowotna też ciągle nas boli. Przenosimy więc troszeczkę ten punkt ciężkości na spotkania z Ministerstwem Zdrowia.

Z ostatnich konsultacji najlepiej pamiętam kwestie rozliczeń rocznych w przyszłym roku – skoro mamy podwójnie liczyć, czy liczyć w inny sposób, a mamy na to przy ryczałcie dwa miesiące. Bardzo mi osobiście zależało, żeby ryczałt w przyszłym roku był naprawdę trochę dłużej, żebyśmy mieli czas do 30 kwietnia i ten głos został usłyszany. Bardzo mnie cieszy, że ktoś zwrócił na to uwagę, że zaczniemy rok, mamy w biurach rachunkowych PIT-11 na początku roku i nagle nam się pojawi zmiana w ryczałcie, a my musimy czasami księgi nawet za cały rok wyprowadzić.

Ten głos został usłyszany i to są takie drobne cegiełki, żeby pokazać, gdzie jesteśmy. Ciągle sobie uświadamiam, że jeszcze rok temu, w marcu czy w maju nikt nie chciał posłuchać biura rachunkowego, bo jak nie mieliśmy tej naszej organizacji, nie mogliśmy uczestniczyć w takich konsultacjach.

Właśnie. Chodzi o siłę przebicia, nie?

Dokładnie. Zbieramy te małe cegiełki i cieszymy się z każdej, jak się uda coś zrobić. A plany mamy duże, bo naprawdę byśmy chcieli biurom rachunkowym sporo ułatwić, jeśli chodzi o współpracę z organami państwowymi. Bardzo fajnie się to dzieje, nawet lokalnie, bo np. w Małopolsce członkowie Krajowej Izby Biur Rachunkowych weszli w superrelację z administracją skarbową, są ustalane spotkania i nastąpiła poprawa relacji między biurami a urzędami skarbowymi.

Zbieramy więc małe cegiełki, idziemy krok po kroku. Jako niepoprawna optymistką wierzę, że jeżeli będziemy mówić i nagłaśniać sytuacje, które dla nas są niedobre, niekomfortowe albo złe, to prędzej czy później ktoś ten głos usłyszy.

To tego wam i sobie życzę, bo to jest ważne, żeby zasady, które są tworzone z myślą o jakimś środowisku, uwzględniały jego postulaty dla dobra nas wszystkich – tak jak powiedziałaś, nic o nas bez nas. To nie sztuka stworzyć ex cathedra jakieś tam regulacje, które nijak przystają potem do tej rzeczywistości i są koślawe. To jest rzeczywiście superważne, więc tego wam, jako Izbie, życzę. Tobie życzę, żeby ci nie zabrakło tego niesamowitego zapału, który masz, i tej zaraźliwej energii w prowadzeniu Izby i w działaniu na rzecz środowiska, bo to jest rzeczywiście niesamowite. Izbie też życzę rozwoju i co chwilę podwajania liczby członków. Razem można rzeczywiście więcej i nawet jeżeli pojedyncza właścicielka czy pojedynczy właściciel biura rachunkowego chciałby coś zmienić, to ma ograniczone możliwości.

Dokładnie, dokładnie, tak to wygląda.

Zupełnie inaczej to wygląda w wykonaniu Izby, poważniej, więc to rzeczywiście super. Bardzo dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Mam nadzieję, że do zobaczenia. Wszystkiego dobrego, spokojnych wakacji.

Również dziękuję serdecznie za spotkanie. Obiecałam członkom Krajowej Izby Biur Rachunkowych, że ich pozdrowię, tak że pozdrawiam, szczególnie zespoły robocze, które pracują nad regulacją i profesjonalizacją. Idą wakacje, a oni muszą się do września przygotować. Trzymam kciuki, żeby wszystko się nam udało. Jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Super! Dzięki wielkie. Do zobaczenia, cześć.

Cześć!

2 komentarze

  • Biuro Księgowe USP

    Niestety w obecnych czasach kierunek regulacji działalności biur rachunkowych będzie zmierzał do pełnej inwigilacji działalności. Można powiedzieć zaostrzenie donosicielstwa na przedsiębiorców.
    Podobał mi się system gdzie w biurze rachunkowym chociaż jedna osoba musiała mieć certyfikat/licencję MF natomiast już wprowadzone AML pokazują kierunek w którym przepisy zmierzają.
    Co do standaryzacji bezpieczeństwa klienta, wydaje mi się że też nie trzeba narzucać sposobu funkcjonowania biura a określenie co stanowi własność klienta a co biura i tyle, tu bardziej wg mnie kodeks cywilny i spółek handlowych do poprawy zgodnie z nową „elektroniczną” rzeczywistością.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *