fbpx

051 – Blaski Polskiego Ładu: estoński CIT – Mateusz Latkowski

Na hasło „Polski Ład” większości przedsiębiorców przechodzą ciarki po plecach. Okazuje się jednak, że pakiet zmian podatkowych pod tym hasłem niesie też ze sobą korzystne dla firm zmiany. Jedną z nich są modyfikacje tzw. estońskiego CIT.

Dla wielu przedsiębiorstw regulacja ta może stać się bardzo ciekawą opcją.


Jeśli już jesteśmy w temacie Polskiego Ładu, to przypominam, że wciąż jeszcze trwają przedsprzedażowe (po promocyjnej cenie) zapisy na kurs online „Biznes po Polskim Ładzie”.

Kilkadziesiąt praktycznych lekcji (w tym analiza studiów konkretnych przypadków) do odtworzenia w dogodnym czasie, zamknięte forum dyskusyjne oraz dodatkowe, praktyczne materiały, pomocne przy przygotowaniu się do Polskiego Ładu.

Wszystko to w jednym miejscu.

Zapisy zamykamy już w czwartek 28 października o 22:00.

=====> TUTAJ możesz zapoznać się ze szczegółami oferty <=====


Dziś w Podcaście usłyszysz m.in.:

  • czym jest estoński CIT i dlaczego tak mało firm do tej pory skorzystało z tego rozwiązania?;
  • co ma zmienić tu Polski Ład? Czy estoński CIT stanie się teraz rajem podatkowym?;
  • czy z wejściem w estoński CIT wiążą się jakieś pułapki?;
  • w jaki sposób – konkretnie – przygotować się do wejścia w ten reżim opodatkowania?


NOTATKI

TRANSKRYPCJA

Dzień dobry, Mateuszu.

Cześć, Michale.

Bardzo się cieszę, że ponownie gościsz w moim podcaście. Będziemy dzisiaj mówić o estońskim CIT, o rozwiązaniu, które już było dyskutowane w mojej audycji. W piątym odcinku gościłem Mateusza Stańczyka, który opowiadał o nowym, jak na tamte czasy, rozwiązaniu. Dzisiaj chciałbym, żebyśmy wrócili do tematu. Pierwsze pytanie jest takie, czy w ogóle warto o tym rozmawiać, parafrazując klasyka, skoro niespełna ponad 300 spółek w Polsce do tej pory skorzystało z tej regulacji?

Warto o tym rozmawiać. Zresztą, skoro już w ogóle zacząłeś w podcaście ten temat, to warto go pociągnąć. W tym momencie serdecznie pozdrawiam Mateusza Stańczyka, słuchałem jego podcastu.

Warto o tym rozmawiać z kilku względów. Przede wszystkim punkt pierwszy, najważniejszy – ten estoński CIT będzie się zmieniał. To, co mamy dzisiaj i co zostało zaproponowane na wstępie przez ministra finansów, to, co obowiązuje przez ten pierwszy, taki pionierski rok obowiązywania tych przepisów, to rzeczywiście jest konstrukcja, która nie zdobyła jakiegoś szerokiego uznania na rynku.

Jesteś bardzo delikatny.

Dlaczego? Pewnie zaraz o tym powiemy. Rzeczywiście te podmioty, które skorzystały, można może nie policzyć na palcach jednej ręki, ale tak jak mówisz, to trzysta ileś tam podmiotów to nie jest dużo, uwzględniając chociażby zapowiedzi ministerstwa i to, jak ta instytucja była szeroko reklamowana. To się będzie zmieniać. Mamy już konkretny projekt przepisów, więc o tym trzeba mówić z tego względu. Po drugie myślę, że warto porozmawiać o tym estońskim CIT także w kontekście tego, że obok zmienia się dużo innych rzeczy, To znaczy?

Mamy całą rewolucję, o której szeroko przecież opowiadasz, związaną z Polskim Ładem. Może się okazać, że estoński CIT będzie takim narzędziem, które pozwoli na zniwelowanie pewnych niedogodności, tak to delikatnie nazwijmy, związanych z wdrożeniem Polskiego Ładu, przede wszystkim wzrostem składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Może się okazać, że estoński CIT będzie takim narzędziem, które pozwoli na zniwelowanie pewnych niedogodności związanych z wdrożeniem Polskiego Ładu, przede wszystkim wzrostem składki na ubezpieczenie zdrowotne

Na początku przypomnij może, bo o tym już rzeczywiście mówiliśmy w podcaście, czym w ogóle jest ten estoński CIT. Jaka jest przyczyna tego, że do tej pory był tak mało popularny?

Estoński CIT, bo to jest jego taka nazwa potoczna, marketingowa, możemy określić mianem specjalnego reżimu opodatkowania, taki CIT w CIT. Nazywany w przepisach ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych. Tak jak mamy np. podatek dochodowy od osób fizycznych i tzw. zasady ogólne, mamy ryczałt od przychodów ewidencjonowanych, tak w CIT mamy zupełnie osobną formę opodatkowania. To, co jest charakterystyczne dla tej formy, to oparcie opodatkowania na wyniku bilansowym, a nie podatkowym. Dane bilansowe będą decydować w pierwszej kolejności, ile tego podatku zapłacimy. To, co jest charakterystyczne dla tej formy opodatkowania, to także założenie, żeby opodatkowanie nastąpiło tylko przy dystrybucji zysku. Oczywiście, co jest tym zyskiem i co jest jego dystrybucją, to jest osobny temat, natomiast takie jest założenie. Inaczej niż na zasadach ogólnych, gdzie wpływają nam pieniądze i opodatkowujemy je. Tutaj tak nie jest – czekamy do momentu wypłaty zysku.

Czyli jeżeli spółka zarabia, osiąga dochód czy w zasadzie zysk, bo dochodu podatkowego nie osiąga, bo, tak jak powiedziałeś, opieramy się o zysk bilansowy i dopóki ten zysk nie jest dystrybuowany, wypłacany do wspólników, to ta spółka, podatnik CIT, ta spółka podatku nie płaci.

Dokładnie tak. I to jest właśnie główne założenie estońskiego CIT, zresztą wzięte nie skądinąd, tylko z Estonii, w której ta koncepcja już lata temu powstała i jest praktykowana do dzisiaj.

Przechodząc do drugiej części twojego pytania, czyli dlaczego to rozwiązanie jest tak niepopularne w tym momencie.

Wydaje się, że to jest dość atrakcyjne: jeżeli nie wypłacam sobie tych zysków, to podatku nie płacę, a nawet jeżeli wypłacam, to bardzo często wypłacam tylko część, więc zakładam, że ta druga, która pozostaje w spółce, nadal byłaby nieopodatkowana. Czemu więc nie korzystać?

Dokładnie. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda pięknie, ale jak wejść w szczegóły tego, co mamy dzisiaj, to już tak różowo nie jest. O tym zresztą już też twój poprzedni gość mówił, więc wypada tylko wspomnieć, że w obecnych przepisach mamy kilka rozwiązań, które popularność tego rozwiązania ograniczają. Przede wszystkim dzisiaj mamy obowiązek dokonywania inwestycji. Nie wystarczy, że nie wypłacę pieniędzy, bo żeby to się opłacało i miało szansę funkcjonować, to muszę pieniądze zainwestować.

Ile i jak, to już są szczegóły, nie będziemy o tym mówić, natomiast przede wszystkim ogranicza nas to, że mogę inwestować tylko w środki trwałe i tylko określonego rodzaju. Już pomijam, jak to się ma np. do gospodarki cyfrowej, do budowania innowacyjnych rozwiązań – chyba nie bardzo. To już też padło wcześniej – wspomniane inwestycje w kotły czy urządzenia tego typu – na tym się ten estoński CIT opiera. I to jest jedno z takich ograniczeń, które dzisiaj sprawiają, że nie każdy chce i nie każdy może w to wejść.

Kolejna kwestia to granica przychodów, które podatnik może osiągać, żeby w ogóle w ten reżim wejść – 100 milionów złotych. Oczywiście jak przekroczę, to nie wejdę, ale jak przekroczę, kiedy jestem na estońskim CIT, też nie oznacza, że nagle wychodzę z tego estońskiego CIT. Dzisiaj są rozwiązania, które spowodują, że mogę w nim zostać, ale z tym wiąże się pewien domiar podatkowy. Podatnicy, zwłaszcza ci więksi, kalkulują zatem, rozważając wejście w ten reżim.

Dalej: ministerstwo wskazuje, że to jest proste rozwiązanie dla prostych struktur. Co to oznacza? To oznacza tyle, że beneficjentem tej konstrukcji może być spółka, której jedynymi właścicielami są osoby fizyczne. Do tego też spółka, która sama nie posiada udziałów w innych spółkach, a więc odpadają wszelkie spółki umieszczone w ramach różnych grup kapitałowych w ramach holdingów. W ich przypadku nie wchodzi w grę opodatkowanie tego typu.

Ministerstwo wskazuje, że to jest proste rozwiązanie dla prostych struktur. To oznacza tyle, że beneficjentem tej konstrukcji może być spółka, której jedynymi właścicielami są osoby fizyczne

Co jeszcze ogranicza wejście?

Na pewno to, że dzisiaj z tego rozwiązania mogą korzystać tylko spółki z o.o. i spółki akcyjne, czyli klasyczne spółki kapitałowe, a pamiętajmy, że od dawna już mamy pod tym reżimem także spółki komandytowo-akcyjne, ale przede wszystkim mamy przecież spółki komandytowe. Ich liczba jest znaczna, bo tak naprawdę wszystkie, które nie przekształciły się w inne podmioty, weszły w ten reżim.

Na pewno 20-30 tysięcy trzeba by liczyć.

Myślę, że tak, i to też są „potencjalni klienci” na reżim estońskiego CIT, a dzisiaj z tego skorzystać nie mogą. Do tego szereg innych, mniejszych czy większych ograniczeń – to wszystko sprawia, że niewielu podatników wybrało nowe przepisy. Myślę, że na to składa się jeszcze jedna okoliczność, mianowicie sądzę, że psychologia sprawia, że nie wszyscy chcą być królikami doświadczalnymi.

To nie jest tak proste rozwiązanie, jak w Estonii, ono jest obudowane wieloma przepisami, wieloma regulacjami, te przepisy nie są jasne – o tym też będę chciał dzisiaj z tobą porozmawiać. To rzeczywiście jest jakiś znak zapytania, jak to będzie działać.

Tak jest. Wielu rzeczy trzeba pilnować, trzeba na pewno rozbudować takie wewnętrzne compliance, skutki niedopilnowania pewnych okoliczności mogą być daleko idące – finansowe, łącznie z domiarem itd., itd. Myślę, że wielu podatników zastanawiało się nad tym rozwiązaniem, ale właśnie z uwagi na zwykłą ludzką niepewność nie zdecydowało się na wejście.

Myślę, że jest jeszcze jakiś problem dla podmiotów, które nie są spółkami z o.o. czy spółkami akcyjnymi, bo zawsze można się przekształcić w spółkę z o.o., ale dziś jest ryzyko dość sporego podatku, prawda?

Oczywiście, że tak. Ustawodawca nie jest głupi, wie, że jeśli wprowadza korzystne rozwiązania, to wielu podatników będzie się zastanawiać, jak doprowadzić swój biznes do zgodności z tym, czego te przepisy wymagają.

Sam zachęca do tego: „Wchodźcie!”.

Dokładnie, sam zachęca. Niemniej powiedzmy, że przeszkody, które kładzie pod nogi, powodują, że niekoniecznie ktoś od razu biegnie, żeby przekształcać swój biznes czy w inny sposób go restrukturyzować tylko po to, żeby móc skorzystać z reżimu estońskiego CIT. Istotną przeszkodą może być chociażby podatek z przekształcenia, który ogranicza nam atrakcyjność tego rozwiązania.

Jasne. Nie brzmi to zachęcająco i taka zresztą była też konkluzja piątego odcinka podcastu. Ale gdyby tak pozostało, to nie miałbym aż takiej motywacji, żeby dziś rozmawiać z tobą o tym temacie. Powodem, dla którego się spotykamy, jest to, że tak szeroko krytykowany Polski Ład, który wprowadza bardzo duże zamieszanie w wielu obszarach prawa podatkowego i zwiększa obciążenia podatkowe, zawiera też zmiany właśnie w zakresie estońskiego CIT. I tutaj oceny mogą być już bardziej przychylne, więc powiedzmy może o tym, co się zmienia, co ma się zmienić, jeżeli Polski Ład wejdzie w życie. Co sprawi, co może sprawić, że to rozwiązanie będzie bardziej popularne czy po prostu korzystniejsze dla podatników?

Żeby troszkę ustawić tę dyskusję, może zacznę od tego, że w mojej ocenie zmiany, które dotyczą ściśle estońskiego CIT, to są zmiany na lepsze. Może one nie sprawią, że ta konstrukcja będzie idealna i bez żadnych wad, chociaż my to lubimy narzekać na wszystko. Na pewno będzie dużo bardziej atrakcyjna, dużo bardziej przyjazna dla użytkownika, niż to było do tej pory przez rok funkcjonowania.

I teraz, co się zmienia? Dużo się zmienia. Zacznijmy może od tego, że następuje rozszerzenie na spółki komandytowe i spółki komandytowo-akcyjne, również proste spółki akcyjne, bo przecież taka konstrukcja też nam się pojawiła. Katalog potencjalnych beneficjentów tego rozwiązania będzie dużo, dużo szerszy. Nie będą nim objęte spółki jawne, które są podatnikami CIT.

Mogą być.

Tak, mogą być podatnikami CIT, natomiast tutaj ministerstwo żadnych zmian nie przewiduje. One z tego reżimu nie będą mogły skorzystać. Nie sądzę, żeby to była jakaś istotna grupa podatników na rynku. Tak że po tej zmianie na pewno ten zakres podmiotowy będzie dużo szerszy.

Tak. Po pierwsze: plus spółki komandytowe.

Na to czekaliśmy, tak? To troszkę było nielogiczne z perspektywy ustawodawcy – opodatkowuje spółki komandytowe CIT, jednak tutaj stawia granicę – właściwie nie wiedzieć czemu.

Tak jakby to opodatkowanie było sankcyjne. Jesteś spółką komandytową, to teraz cierp.

Dokładnie. No to teraz postanowił to naprawić. I bardzo dobrze.

OK. Co dalej? Gdyby to było tylko tyle, to nadal mielibyśmy cały ten bagaż wyłączeń, ograniczeń.

No to może poza 300 spółkami byłoby 600. Natomiast idąc dalej, rzeczywiście jest ciekawie. Odpadnie obowiązek inwestowania. Teraz, nie dość, że nie możemy wydać tych pieniędzy, to jeszcze – żeby było fajnie – musimy je zainwestować w te kotły…

…w określony sposób…

… a od 1 stycznia już nie. Wystarczy tak naprawdę, żebyśmy tych pieniędzy nie wypłacali. To, czy je zainwestujemy, czy stworzymy sobie z nich jakąś poduszkę finansową, to już jest kwestia drugorzędna. Nie mamy natomiast obowiązku inwestowania. Co prawda na etapie prac legislacyjnych nad tym projektem zastanawiano się, czy nie zostawić sprawy inwestowania jako okoliczności, która będzie przesądzać o niższej stawce podatkowej, niemniej zrezygnowano z tego.

Czyli inwestuję w określony sposób, to płacę mniej podatku, jeśli wypłacę.

Tak. Na szczęście w tym ostatnim projekcie, o którym dzisiaj rozmawiamy, zrezygnowano z tego i to naprawdę wiele upraszcza. Kwestia, jak liczyć to inwestowanie, ile tam tego powinno być, jakie obowiązki są z tym związane – to przytłaczało zespoły księgowe firm. Tego nie ma – to jest potężny plus.

Czyli nie muszę inwestować, mogę robić z tymi pieniędzmi, co chcę.

Dokładnie tak. Kolejną zmianą na plus jest to, że limit przychodów nie będzie warunkował wejścia w estoński CIT. Nieważne, czy mam 50 milionów przychodów, 100, 150, 200 itd. To nie ma kompletnie znaczenia – mogę korzystać z estońskiego CIT do woli. I to, że to się będzie zmieniać już w samym okresie, kiedy funkcjonuję w reżimie estońskiego CIT, nie będzie mieć też żadnego znaczenia negatywnego. Oczywiście dalej ma znaczenie to, czy jestem małym podatnikiem, czy nie, ale to też już jakby było wcześniej. Ta granica zostanie zniesiona.

Kolejną zmianą na plus jest to, że limit przychodów nie będzie warunkował wejścia w estoński CIT

Kolejną istotną zmianą, ewidentną zmianą na plus, jest po prostu obniżenie stawek podatkowych. Dzisiaj mamy jeszcze dwie stawki podatkowe, to jest 15 i 25 proc. Po zmianie będziemy mieć 10 i 20 proc., w zależności od statusu, czy jesteśmy małym podatnikiem, czy nie.

Kolejną istotną zmianą jest to, że w reżim estońskiego CIT będzie można wejść w ciągu roku. Dzisiaj tak naprawdę obracamy się w obrębie zamkniętego roku i musimy złożyć zawiadomienie do końca bodajże miesiąca pierwszego roku…

Czyli dla większości spółek do 30 stycznia.

Dokładnie tak. Natomiast od 1 stycznia będziemy mogli zdecydować o wejściu w ten reżim także w ciągu roku.

No tak, to jest bardzo istotna zmiana. Jeżeli te warunki zostaną złagodzone od 1 stycznia, to będzie więcej czasu niż 30 dni, żeby się zdecydować na wejście.

Tak jest. Wiemy, jaki może być szał związany z dostosowywaniem swoich biznesów do nowej rzeczywistości polskoładowej, co do której przecież my też jeszcze nie wszystko wiemy. A przecież ten odcinek nagrywamy już po połowie października.

Tak, zawsze staram się zaznaczać, kiedy nagrywamy dany odcinek. Dzisiaj mamy 18 października i ciągle jesteśmy w takim zawieszeniu, jak to będzie.

Dokładnie. To, że nie musimy się stresować, żeby już 1 stycznia wiedzieć, czy wybierzemy estoński CIT, czy nie, to jest rzeczywiście zmiana na plus. Oczywiście, jeśli wejdziemy, jeśli skorzystamy z takiej możliwości, będziemy chcieli wejść w ciągu roku na opodatkowanie estońskim CIT, to będzie więcej pracy dla zespołu księgowego, bo trzeba zamknąć księgi, przygotować rozliczenia itd. W sytuacji, w której robimy to na zakończenie roku, to być może tej pracy jest mniej. Ważne, że jest sama możliwość – to istotnie wszystko zmienia, zwłaszcza właśnie w tym okresie, w którym jesteśmy.

A co z przekształceniem? Na pewno słuchają nas również spółki czy właściciele np. spółek jawnych, spółek cywilnych czy jednoosobowych działalności, którzy myślą: „No dobrze – to, czy to rozwiązanie, szczególnie w kontekście Polskiego Ładu, jest dla mnie korzystne?” To ustalimy za chwilę, porozmawiamy czy jest, czy nie jest, ale mówiliśmy, że na dzisiaj takie przekształcenie może być obarczone sporym podatkiem dochodowym od przekształcenia. Jak to ma być?

Dziękuję, że na to zwróciłeś uwagę, bo dzisiaj ten podatek to może być potężna kwota, dlatego że rozważamy różnicę między wartością rynkową składników majątku a ich wartością podatkową. Pierwsza może być ogromna, druga może być bardzo niska. Po zmianach będziemy porównywać to wszystko tak naprawdę z wartością ustaloną dla wyniku finansowego, co oznacza, że kwestie różnic mogą nam się pojawiać przy przeszacowaniach składników majątku. To nie musi być duża skala i nie musi być bolesna z perspektywy ekonomicznej.

Jasne. Myślę jeszcze o innych ograniczeniach. Prosta struktura – to się nie zmieniło, prawda?

Niestety nie. Jeśli chodzi o wymóg bycia spółką, której jedynymi właścicielami są osoby fizyczne, i jednocześnie niebycia właścicielem innych spółek, czy to kapitałowych, czy osobowych, to zostaje. Ministerstwo wprost powiedziało: to ma dalej być. Prosty sposób rozliczeń dla prostych struktur.

Nie powiedzieliśmy jeszcze o obowiązku zatrudnienia. To też zostaje.

Tak. Rzeczywiście ten wymóg będzie dalej, on jest trochę inny dla normalnych podatników, trochę inny dla małych podatników, to się nie zmienia. Z drugiej strony wydaje się, że akurat wymóg zatrudnienia, który zresztą jest w pewnym sensie elastyczny, bo to też nie musi być tylko umowa o pracę, jest dosyć łatwy do spełnienia.

Jasne. Podsumowując na dziś, jakie mamy wymogi: mamy tę formę, czyli spółkę komandytową, komandytowo-akcyjną – mówię już po zmianach, spółkę z o.o., prostą spółkę akcyjną, mamy prostą strukturę i mamy pracowników czy równoważnych, „zatrudnionych” na umowę zlecenie, bodajże trzech, ale dla mniejszych podatników to mogą być mniejsze liczby.

Jeszcze można wspomnieć, bo o tym rzeczywiście nie powiedziałem – jest ciekawy wymóg, żeby nie osiągać zbyt dużo przychodów tzw. pasywnych. Poza nimi rzuca się w oczy jedno takie rozwiązanie, mianowicie dotyczące transakcji z podmiotami kontrolowanymi. One mogą być. Sam fakt, że one są, nie oznacza, że nie możemy skorzystać z reżimu estońskiego CIT. Jak natomiast mówi przepis, w ramach tych transakcji kontrolowanych powinno dojść do wytworzenia istotnej wartości dodanej, czyli nie może to być jakieś wpychanie na siłę podatnika w strukturę, gdzie on nie pełni jakiejś istotnej roli.

Ciekaw jestem, jak ten wymóg będzie oceniany w praktyce. Póki co nie znam żadnej praktyki na ten temat, która pozwoliłaby odpowiedzieć na to pytanie. To jeszcze tutaj taki zestaw warunków.

Mówiliśmy o tym, że CIT estoński to jest takie korzystne rozwiązanie, dlatego że nie płacę podatku, dopóki nie wypłacę zysków. Ale przecież nawet jeżeli te zyski wypłacę, to CIT estoński jest bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem ze względu na wysokość podatku, który zbiorczo – CIT i PIT – zostanie zapłacony, prawda?

Tak jest. Zobaczmy: estoński CIT to są właściwie dwie stawki, 20 i 10 proc., w zależności od statusu podatnika. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że tu korzyści nie ma, bo to jest 20:10 versus 19:9 na tzw. zasadach ogólnych. Do tego przecież mamy jeszcze wypłatę dywidendy, bo – powiedzmy sobie – najprostszym sposobem dystrybucji zysku jest dywidenda, która jest dodatkowo opodatkowana na poziomie wspólnika 19-procentowym podatkiem dochodowym. Dzisiaj przy tej najprostszej, najczęściej spotykanej strukturze to jest 19:19, czyli ten procent składany wynosi 34 z kawałkiem.

Estoński CIT to są właściwie dwie stawki, 20 i 10 proc., w zależności od statusu podatnika

W przypadku estońskiego CIT mamy 20 proc. Potem mamy też 19 proc. na wypłacie dywidendy podatku dochodowego od osób fizycznych, ale mamy szczególne rozwiązanie, które umożliwia wspólnikowi odliczenie od zapłaconej przez niego części podatku, części ryczałtu zapłaconego na poziomie spółki. W przykładzie, który sobie kontynuujemy, to będzie 70 proc. odliczenia. Mamy więc 20 proc. na poziomie spółki, następnie mamy wypłatę zysku i mielibyśmy to 19, ale liczymy według tego 19, od tego 19 odejmujemy jeszcze 70 proc. z tych 20 proc. Efektywnie przy dużym podatniku ten procent składany to jest 25 proc. podatku.

To jest zdecydowanie korzystniej niż do tej pory. A przy małym?

A przy małym mechanizm jest ten sam, przy czym stawka CIT jest 10 proc., podatek dochodowy jest 19 proc., odliczenie wynosi 90 proc. ryczałtu. Jeśli wszystkie te zmienne uwzględnimy, to wychodzi nam, że mamy efektywne opodatkowanie 20 procent.

Żeby to wybrzmiało: jeżeli jestem małym podatnikiem, to mój biznes, jeśli uwzględnimy podatek, który miałaby zapłacić spółka przy wypłacie zysku i podatek, który jako wspólnik musiałbym zapłacić od dywidendy, to mój biznes jest opodatkowany tak jakby 20-procentową efektywną stopą podatkową. Nie ma oczywiście żadnych składek zdrowotnych. 

Oczywiście.

Może nawet nie być ZUS-ów. Jeżeli więc porównamy to do dzisiejszych 19 proc. i płaczemy za utraconą liniówką, bo dochodzi nam składka zdrowotna, to rzeczywiście to rozwiązanie może być bardzo atrakcyjne. Dodajmy, że mówimy o przykładzie ekstremalnym, czyli już chyba takim maksymalnym opodatkowaniu, kiedy wypłacam całość zysków, bo przecież w wielu spółkach cały zysk nie jest wypłacany. Ja już nie mówię, że w ogóle nie jest wypłacany, ale połowa, trzy czwarte i ta efektywna stopa procentowa tego biznesu będzie malała i możemy spokojnie wyjść na kilkanaście procent i mniej. Dodajmy, że dziś przy opodatkowaniu liniowym płacę przecież podatek liniowy niezależnie od tego, czy konsumuję, czy wypłacam pieniądze z firmy – nikogo to nie interesuje.

Dokładnie tak, a dodać trzeba, że nie mamy żadnych granicznych terminów, jeśli chodzi o przebywanie w reżimie estońskiego CIT. Sam przewidziany na 4 lata reżim to jest taki bazowy, podstawowy okres dla podatnika, który wybiera ten reżim opodatkowania, następnie on się przedłuża na 4 lata i przedłuża, i przedłuża, i przedłuża, i tak może teoretycznie trwać w nieskończoność. Zatem przy spółce, która rzeczywiście znajdzie sobie miejsce w tym estońskim CIT, te korzyści mogą być…

Przepraszam a w drugą stronę, bo niektórzy słuchacze mogą sobie pomyśleć, że „4 lata, a nie chciałbym się deklarować, czy ja mogę sobie wejść i wyjść za chwilę, jeżeli mi się coś nie spodoba?”

Odpowiedź brzmi: „Tak, ale”. Niestety trzeba się pochylić nad tym tematem i zastanowić nad opłacalnością takiego wyjścia. Wyjść z estońskiego CIT można w zasadzie na dwa sposoby. Po pierwsze kiedy przestajemy w którymś momencie spełniać warunki brzegowe, to jest oczywiste, ale również możemy po prostu podjąć decyzję, żeby z tego CIT wyjść. Teraz tak: pominę to, co mamy dzisiaj według obecnie obowiązujących przepisów, bo rzeczywiście to wyjście z tego CIT przed czasem jest problematyczne i może być potencjalnie bardzo kosztowne. Po 1 stycznia może być kosztowne, natomiast nie aż tak bardzo.

Tutaj o trzech rzeczach trzeba powiedzieć. Po pierwsze: musimy się wrócić niejako do początków i do w ogóle podjęcia decyzji o wejściu w estoński CIT. Mianowicie na etapie wejścia w estoński CIT musimy dostosować nasz wynik podatkowy do wyniku bilansowego, bo tak jak powiedziałem na wstępie, opodatkowanie ryczałtem, estońskim CIT jest względem wyniku bilansowego. I tutaj, jeśli na poziomie firmy mamy jakieś różnice przejściowe, to może się okazać, że pojawi się na nich podatek, tak?

Czego to dotyczy? Dotyczy sytuacji, w których ujmowaliśmy przychody na gruncie rachunkowym, ale nie były ujęte na gruncie podatkowym – na moment wejścia w CIT trzeba je uwzględnić. Jeśli ujmowaliśmy jakieś koszty uzyskania przychodów, a nie byłyby ujęte na gruncie rachunkowym – też może się pojawić konieczność opodatkowania tych różnic.

Jeśli chodzi o nowe przepisy, to ustawodawca mówi tak: musisz sobie to wszystko obliczyć, podatniku, kiedy wchodzisz w estoński CIT, ale jeśli będziesz z nami przez 4 lata, to ten potencjalny podatek nigdy się nie pojawi.

Czyli wyjście wcześniej może spowodować jakieś opodatkowanie, mogę sobie wcześniej policzyć.

Tak jest. To jest wszystko do przeliczenia. To i tak trzeba zrobić, bo te wartości podaje się…

… trzeba wykazać.

Dokładnie, w zeznaniu, więc wiemy na moment wejścia, ile to wyjście hipotetycznie nas będzie kosztować. Po drugie takim istotnym elementem jest to, że wchodząc w reżim estońskiego CIT tracimy możliwość rozliczania strat z lat ubiegłych. Ustawodawca na etapie wchodzenia w estoński CIT daje nam jednak możliwość przyspieszonego, uproszczonego rozliczenia tych strat, które gdzieś tam mamy, rozliczenia za dwa lata poprzedzające pierwszy rok opodatkowania estońskim CIT. Normalnie musimy to sobie przekładać na kolejne lata, te 50 proc. itd., tu możemy to przyspieszyć. Jest jedno „ale”: jeśli z tego skorzystamy, a potem nie będziemy przez co najmniej cztery lata w CIT, to trzeba będzie skorygować tę stratę odliczoną na wyjątkowych zasadach, czyli dopłacić podatek i dopłacić odsetki jak od zaległości. To też jest kwestia, która będzie decydować o opłacalności.

Ustawodawca na etapie wchodzenia w estoński CIT daje nam możliwość przyspieszonego, uproszczonego rozliczenia tych strat, które gdzieś tam mamy, rozliczenia za dwa lata poprzedzające pierwszy rok opodatkowania estońskim CIT

OK, ale mówimy o jakiejś części podatników.

Oczywiście. Pamiętajmy o jednym: to, że wyjdziemy z estońskiego CIT, nie oznacza, że np. teraz możemy sobie wypłacić nadwyżki, których sobie wcześniej nie wypłaciliśmy, i że nie ma żadnego podatku. No nie, bo to, co wypłacimy po wyjściu z reżimu estońskiego CIT, także trzeba będzie opodatkować, tak jak wypłatę zysku, na zasadach właściwych dla estońskiego CIT. I to nie jest tak, że możemy to trzymać w nieskończoność, bo przepisy przewidują graniczny termin. Bodajże 6 miesięcy jest na to, żeby to opodatkować, czyli nawet jeśli nie wypłacimy w tym terminie zysków w ten sposób, to i tak trzeba to opodatkować.

To wydaje się uczciwe, to logika systemu.

Dokładnie, więc to wcześniejsze wyjście z reżimu może nas kosztować, ale nie musi, a wcale nas nie musi kosztować jakoś dużo. Na zmianie przepisów zyskujemy więc też pewną elastyczność, jeśli chodzi o wybór tego rozwiązania.

Pamiętajmy o jednym, bo to jest samodzielny niejako system opodatkowania podatników CIT. Wchodząc w reżim estońskiego CIT, potencjalnie tracimy pewne możliwości, np. tracimy możliwość rozliczania się w ramach innego sposobu opodatkowania, jakim jest IP Box, czyli ulga, którą mamy od niedawna, ale zyskuje coraz większe grono zwolenników, zwłaszcza w biznesie nowych technologii.

Nie możemy korzystać ze specjalnej strefy ekonomicznej czy też decyzji o wsparciu nowych inwestycji. Generalnie, jeśli w tym momencie działamy w ramach decyzji o wsparciu, ona jeszcze nam nie wygasła, to w ogóle nie możemy wybrać tego reżimu. Będąc w nim też tę opcję tracimy, tak że możliwość tańszego wcześniejszego wyjścia daje nam więcej takich biznesowych możliwości na stole. Gdy w którymś momencie IP Box okaże się dla nas korzystniejszy, to może trzeba będzie wyjść z tego estońskiego CIT, być może coś tam zapłacić, ale skierować się na to.

Jasne, ale konkluzja jest taka, że wydaje się, że dla dużej części podatników może to być bardzo ciekawe rozwiązanie. Ale czy tu nie ma żadnych pułapek?

Oczywiście nie jest tak pięknie i tak różowo, jak byśmy chcieli, żeby było. „Pułapki” mogą wynikać z tego, że np. czegoś nie dopilnujemy na wejściu – to przygotowanie podatku od różnic przejściowych, jeśli nikt tego nie będzie pilnował, nie będzie mieć z tyłu głowy, że jak wyjdziemy, to trzeba będzie zapłacić, to może być niemiła niespodzianka. Kwestia straty, ale to też nie u każdego. Dochód z przekształcenia – może go nie być, ale w jakichś skrajnych przypadkach może się okazać, że to są konkretne środki do zapłaty.

To są kwestie, do których można się przygotować, jeżeli się wie i zaplanuje.

Tak, natomiast także w samej konstrukcji, jak już jesteśmy w tym reżimie, są pewne pułapki. Pułapką w pewnym sensie jest cała konstrukcja ukrytych zysków.

Co to jest?

Jeśli myślimy o dystrybucji zysków od podatnika CIT, to tym najprostszym, najbardziej oczywistym sposobem jest wypłata dywidendy i to jest oczywiście opodatkowane. Ustawodawca nie jest jednak głupi, wie, że wspólnik może na różne sposoby czerpać korzyści ze spółki, w związku z tym pojawia się taka kategoria przedmiotu opodatkowania, jak tzw. ukryte zyski. To są pewne świadczenia, także wypłaty pieniężne czy niepieniężne, udostępnianie jakichś składników majątku – cały szereg różnych stanów faktycznych, gdzie mimo że nie mamy wypłaty dywidendy, to mamy skutki podatkowe, tak jakby ta dywidenda została wypłacona.

Ustawodawca nie jest jednak głupi, wie, że wspólnik może na różne sposoby czerpać korzyści ze spółki, w związku z tym pojawia się taka kategoria przedmiotu opodatkowania, jak tzw. ukryte zyski

Katalog jest otwarty, ale ustawodawca podaje kilka przykładów, z których takim najbardziej czytelnym jest np. udzielenie przez spółkę pożyczki wspólnikowi. Taka konstrukcja w praktyce funkcjonuje, spotykaliśmy się z tym. Wiemy, że czasem jest tak, że spółka wypłaca taką pożyczkę na ileś tam lat, pomijając, czy to jest zgodne z przepisami, chociażby o cenach transferowych, ale w ten sposób wspólnik jest finansowany nie kapitałem, ale długiem.

Na pewno nie płaci żadnego podatku od dywidendy.

Dokładnie tak. Jakiś tam podatek od czynności cywilnoprawnych i to właściwie wszystko.

Czasem jest i tak, że spółka udostępnia wspólnikowi jakieś składniki majątku. Może to być samochód, to może być jakieś mieszkanie. Czasem spółka finansuje wspólnikowi jakieś wydatki, więc mamy pokaźny katalog różnych sytuacji faktycznych, gdzie inaczej niż poprzez dywidendę może nastąpić wypłata zysku.

Dlaczego mówimy o tym jako o pułapce? Po pierwsze dlatego, że katalog jest otwarty, czyli tak naprawdę tylko wyobraźnia urzędnika decyduje o tym, co może być w ten sposób opodatkowane. Ale nawet przekładając to na dzisiejszą praktykę, jak wspólnicy funkcjonują ze swoimi spółkami, to wiemy, że bardzo często jest tak, że to nie jest tylko na zasadzie pobierania tych przychodów z dywidend, bo bardzo często wspólnik jest też aktywnie zaangażowany w spółkę, np. świadczy jej jakieś usługi.

No tak, ale czy to można określić mianem dystrybucji zysków tak naprawdę, bo na gruncie chociażby przepisów o cenach transferowych, jeżeli wykonuję pewne określone, konkretne, realne czynności na rzecz spółki, to wręcz powinienem za to brać wynagrodzenie. Jeżeli udostępniam spółce maszynę czy nieruchomość, to rynkowo powinienem obciążać tę spółkę czynszem, prawda?

Oczywiście, dlatego kiedy rodziły się te zmiany w przepisach, to zastanawialiśmy się, czy ustawodawca chce iść szeroko i po prostu sprawić, że wykonywanie jakichkolwiek usług na rzecz spółki, nieważne czy uzasadnionych, czy nieuzasadnionych, potrzebnych czy nie, czy ustawodawca chce to zamknąć, czy nie. Po pierwsze, jeśli spojrzymy na przepisy, to wydaje się, że nie ma podstaw do tego, żeby w ogóle wyłączać takie usługi. Może nie tyle wyłączać, co traktować zapłatę za takie usługi jako formę dystrybucji ukrytego zysku. Absolutnie nie.

Wydaje się, że również w tę stronę idą przedstawiciele ministra finansów, którzy w różnych rozmowach kuluarowych czy podczas webinarów tłumaczą, że „Nie, nie o to nam chodzi. Jeśli spółka kupuje usługi, jeśli są to oczywiście usługi faktycznie wykonywane, jeśli one są potrzebne tej spółce, jeśli wynagrodzenie za te usługi jest od wartości rynkowej, to tutaj wszystko jest OK, to nie jest forma dystrybucji ukrytego zysku.” Ministerstwo Finansów idzie nawet krok dalej stwierdzając, że „gdyby się tak zdarzyło, że tych pieniędzy jest za dużo wypłacane, czyli np. wspólnik zawyża cenę za taką usługę, to też nie cała usługa jest jako ukryta dystrybucja tego zysku, ale tylko ta nadwyżka ponad wartość rynkową.”

Zdaje się, że nawet jeden z przepisów chyba mówi o tym, że nadwyżka ponad wartość rynkową świadczenia stanowi ukrytą dywidendę. To w sumie jest też wniosek z przeciwieństwa, że jeśli cena jest rynkowa, to nie może to być traktowane jako ukryta dywidenda.

Tak, dokładnie. Przepisy nawet w tym zmienianym brzmieniu nie dają podstawy, żeby tak przyjąć. Myślę, że taka wykładnia się utrzyma, więc można sobie wyobrazić sytuację, w której jeszcze dodatkowo zachowujemy to świadczenie usługi, opodatkowujemy na poziomie wspólnika np. jakąś formą ryczałtu od przychodów.

Mówiłem przed chwilą, że to nie jest forma dystrybucji zysku, ale jeżeli spojrzymy na ten biznes i na świadczenia, które otrzymuje wspólnik z punktu widzenia ekonomicznego, to – jakby nie patrzeć – z biznesu generowanego przez spółkę wspólnik, który świadczy jakieś usługi czy udostępnia składniki majątku tej spółce na potrzeby działalności spółki, otrzymuje np. czynsz czy wynagrodzenie. Te kwoty są formą uczestnictwa niejako w zyskach, czy może szerzej – w przychodach generowanych przez tę spółkę, więc w pewnym sensie są sposobem dystrybucji. I one mogą być opodatkowane, tak jak powiedziałeś ryczałtem, czyli np. chociażby 8,5 proc. taka nieruchomość czy 12,5 proc., 8,5 też ryczałtem dla wielu usług, z atrakcyjną składką zdrowotną. Może się więc okazać, że to opodatkowanie całości nawet poprzez dywidendę, tak jak powiedzieliśmy, przy małej spółce to jest 20. Jeżeli to jest poprzez tego rodzaju świadczenia, to może być jeszcze mniej. Jeżeli dodamy do tego, że część tych zysków w ogóle nie musi być wypłacana, to efektywna stopa procentowa, którą muszę od zysku spółki de facto zapłacić, spada dość istotnie, więc to faktycznie może być bardzo ciekawe rozwiązanie.

Tak, na pewno zostawia tutaj możliwość dalszego układania tego stosunku, a przede wszystkim, jeśli mamy pewną sytuację zastaną, to niekoniecznie będzie ona wymagać jakichś drastycznych zmian. Np. jeśli usługi były świadczone przez x lat, nie trzeba ich nagle wycinać, bo do tego by to się sprowadzało, gdybyśmy się zgodzili, że te usługi nie mogą być świadczone.

Ukryte zyski to jest jedna z kategorii pułapek, jeśli myślimy o funkcjonowaniu całej struktury. Tutaj pamiętajmy również o tym, że ciekawym rozwiązaniem, o którym niekoniecznie podatnik czy bardziej nawet wspólnik będzie pamiętał, a powinien nad tym czuwać pewien zespół księgowy podatnika, jest obowiązek składania oświadczenia określonej treści. Co jest związane z tym, że wspólnik oprócz tego, że jest wspólnikiem naszej spółki, to jeszcze może uczestniczyć w jakichś innych podmiotach. W związku z tym może zaistnieć sytuacja, w której spółka będzie powiązana przez osobę wspólnika z innymi podmiotami. Na potrzeby estońskiego CIT to powiązanie to jest posiadanie 5 proc. udziałów w kapitale czy praw głosu itd. To jest bardzo niski limit.

Jest przepis o charakterze instrumentalnym tak naprawdę, który mówi o tym, że w przypadku zaistnienia takich sytuacji podatnik jest zobowiązany złożyć odpowiednie oświadczenie, chyba że nie dochodzi do realizacji transakcji z podmiotem powiązanym, a to jest poddane pod rygor sankcji karnej skarbowej. Mam wrażenie, że ustawodawca, wprowadzając nowe rozwiązania, ma też taką praktykę ostatnimi czasy, żeby różne obowiązki o charakterze instrumentalnym poddawać pod sankcję karną skarbową. Oświadczenie niby mała rzecz, ale jeśli nie złożymy, to może się okazać, że poniesiemy daleko idącą odpowiedzialność, bo tam jest mowa o grzywnie w wysokości 720 stawek dziennych, więc mówimy o grubych milionach złotych. To może być również jakaś taka pułapka.

Oświadczenie niby mała rzecz, ale jeśli nie złożymy, to może się okazać, że poniesiemy daleko idącą odpowiedzialność, bo tam jest mowa o grzywnie w wysokości 720 stawek dziennych, więc mówimy o grubych milionach złotych

Pewne kwestie – np. pamiętajmy, że reżim jest dla spółki niezależnie od tego, czy w danym momencie wspólnikiem jest ta czy inna osoba fizyczna. Kiedy kupujemy spółkę, to też może mieć znaczenie przy due diligence, że kupujemy akurat spółkę w estońskim CIT, to ma znaczenie dla naszych planów biznesowych względem tej spółki – też trzeba o tym pamiętać. I generalnie fakt, że te przepisy, jakby nie patrzeć, to są przepisy nowe. Praktyka będzie się dopiero rodzić, a w świetle tego, że tak jak wspomniałeś na wstępie, około trzystu kilkudziesięciu spółek skorzystało z tego rozwiązania, toteż nie mamy zbyt bogatej praktyki interpretacyjnej, o orzecznictwie nie wspominając.

Delikatnie mówiąc. Tak, dokładnie.

Myślę, że to dopiero zacznie się rodzić. Dodam tylko, że mamy projekt objaśnień, tutaj też jest potężne źródło wiedzy, jak to ma funkcjonować.

Na koniec poprosiłbym cię o takie syntetyczne wskazanie, co krok po kroku powinna zrobić, dla uproszczenia, spółka z o.o. Jeżeli nie jestem spółką z o.o., to pierwszy krok to przekształcić się, oczywiście po wszelkich analizach. Jestem więc spółką z o.o. i słucham tego podcastu, widzę, że to może być bardzo atrakcyjne dla mnie jako dla spółki z o.o. i chcę od przyszłego roku wejść. Jak to właściwie ustrukturyzować, jakie prace przygotowawczepowinienem podjąć, powinienem przeprowadzić, jakie czynności, żeby po prostu wdrożyć u siebie ten estoński CIT, bo to nie jest takie proste, jak już widać.

Myślę, że można to podzielić na pewne działania analityczne: badające, czy ja tego chcę, czy mi się to opłaca, czy w tym wytrwam, co się podzieje, kiedy nie wytrwam. Po drugie trzeba pewnych działań dokonać, żeby w to wejść. Po trzecie: po wejściu trzeba pilnować pewnych określonych działań.

Jeśli zastanowimy się nad tym pierwszym elementem, to rzeczywiście chyba najbardziej złożoną sytuacją jest sytuacja, jak wspomniałeś, podmiotu, który jeszcze nie jest, nie znajduje się w kręgu podmiotów uprawnionych do skorzystania z tego reżimu, np. prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Trzeba przeanalizować, jakie czynności mogę wybrać, żeby dojść do tej formy. Podpowiem, że chyba nie ma innej niż przekształcenie, ale mówię o tym dlatego, że inne formy restrukturyzacji, chociażby aporty itd., mogą skutkować tym, że albo się nie da, albo będziemy mieć okres karencji, który też ustawodawca tak chętnie tutaj wybiera. Mamy w pamięci gdzieś mały CIT i cały szereg różnych…

Co ciekawe, jeżeli na zasadach ogólnych się przekształcę, to tracę mały CIT, ale jeżeli się przekształcę w estońskim CIT, to nie dość, że w ogóle mogę skorzystać, to nie tracę małego CIT.

Otóż to, dokładnie.

To wyjątkowa niekonsekwencja. Nie mówię, że należałoby pozbawić podatników estońskiego CIT czy małego CIT przy przekształceniu, ale zasadniczo w ogóle nie podoba mi się wprowadzenie karencji przy restrukturyzacjach przy małym CIT.

Pełna zgoda, oczywiście.

Zostawmy.

Skąd to się wzięło, czy to luka, czy celowe działanie – nie wiem, ale dzisiaj na pewno ułatwia decyzję biznesową jednoosobowemu przedsiębiorcy. To jest jedna rzecz. Pomijając to oczywiście trzeba się zastanowić nad opłacalnością całego działania, pamiętając, że w skrajnym przypadku może się okazać, że to będzie dla nas wybór na 4 lata, bo taki jest przewidziany minimalny okres trwania w tym reżimie.

Oczywiście myśmy sobie powiedzieli, że można z tego wyjść i być może nie będzie to wiązało się z jakimś dużym dodatkowym opodatkowaniem, ale jednak trzeba uwzględnić, czy to mają być cztery lata, czy mniej. Jeśli mniej, to trzeba wziąć pod uwagę wszystkie potencjalne koszty, które mogą się pojawić w związku z przedwczesnym wyjściem. Tę robotę, mówiąc brzydko, trzeba zrobić od razu, zanim podejmiemy ostateczną decyzję, że na pewno chcemy wejść w ten reżim. Musimy pamiętać, że w mniejszym czy większym zakresie musi się u nas pojawić zatrudnienie i ono musi trwać, bo inaczej tak jak szybko wejdziemy w estoński CIT, tak szybko być może z niego wyjdziemy. Na pewno trzeba pamiętać o tym, że nie możemy korzystać z innych opcji typu IP Box, że nie wejdziemy wtedy w strefę.

Na pewno trzeba zadbać o dobre wsparcie podatkowo-księgowe. Bez wsparcia zespołu księgowego ciężko będzie prawidłowo te wszystkie kwestie ustalić.

Trzeba dostosować swój wynik podatkowy do wyniku bilansowego, trzeba to wszystko wykazać. Jeżeli mamy przekształcenie, to trzeba się zastanowić, czy ten dochód z przekształcenia będzie, czy nie będzie, więc to rzeczywiście trzeba policzyć na poziomie, tak jak powiedziałeś, tej analityki na poziomie opłacalności, żeby wiedzieć, jakie to są kwoty. Na poziomie wdrożenia też trzeba to znać, bo trzeba to wykazać.

Dokładnie. To jest ta analityka, która mówi nam: wejść albo nie wejść. Jeśli już wejść, to kiedy i na jak długo. Żeby w ogóle wejść, to już trzeba dokonać pewnych działań, trzeba dostosować swoje sprawozdanie finansowe. To jest bardzo ważne, bo źle prowadzone na bieżąco sprawozdanie finansowe i źle stworzone na moment wejścia w estoński CIT może skutkować tym, że np. będziemy mieć problem z późniejszym odliczeniem tego ryczałtu od PIT, który płaci wspólnik od dystrybucji zysku, więc trzeba o to zadbać. Ministerstwo zresztą proponuje pewne zapisy w sprawozdaniach finansowych, żeby sprostać tym wymogom.

Na pewno trzeba obliczyć te przejściowe różnice, wykazać je w odpowiednich zeznaniach, obliczyć dochód z przekształcenia i również go zadeklarować i zapłacić, jeśli się pojawia, sprawdzić straty. Oczywiście złożyć też zawiadomienie o wyborze CIT, to jest być może najważniejsze, żeby w ogóle w ten reżim wejść. Potem, jak chcemy przedłużać na kolejne cztery lata, to działa tak, że nie trzeba składać nowego. Tylko jak chcemy wyjść, musimy powiadomić, że wychodzimy, co też jest istotne.

Na pewno trzeba obliczyć te przejściowe różnice, wykazać je w odpowiednich zeznaniach, obliczyć dochód z przekształcenia i również go zadeklarować i zapłacić, jeśli się pojawia, sprawdzić straty. Oczywiście złożyć też zawiadomienie o wyborze CIT

Tu gładko przechodzimy do punktu trzeciego. Ja to nazywam takim compliance związanym z tym estońskim CIT na bieżąco, bo tak: ktoś musi na poziomie spółki monitorować warunki brzegowe wejścia. Czyli czy przypadkiem nagle nie przestajemy spełniać któregoś z warunków, bo np. nie zatrudniamy osób, czy np. spółka osiąga zbyt dużo przychodów pasywnych albo np. nagle wspólnikiem zamiast osoby fizycznej stała się jakaś spółka. Ktoś to musi monitorować i sprawdzać. Na pewno trzeba monitorować rozliczenia ze wspólnikiem i podmiotami powiązanymi. Po pierwsze, żeby nie wpaść w ten problem ukrytego zysku.

Wejdę ci w słowo: nawet udostępnienie samochodu służbowego do celów prywatnych, np. dla wspólnika czy dla prezesa, w pewnych przypadkach może być formą ukrytego zysku. Co nie jest niczym złym, ale po prostu trzeba to wyliczyć i opodatkować.

Dokładnie tak. Pomijam, że trzeba co roku składać specjalne zeznanie na potrzeby estońskiego CIT. Teraz, jeśli mnie pamięć nie myli, to jest CIT-8 M, tak się nazywa to zeznanie. W porównaniu ze zwykłym CIT-8 wcale nie jest dużo prostsze dzisiaj, bo tam jest bardzo dużo pozycji, ale wiele wynika z tego, że cały czas mamy obowiązek inwestowania i w tym zeznaniu trzeba m.in. to wykazać. Po zmianie, jak sądzę, ten formularz będzie dużo bardziej przejrzysty. Na pewno trzeba pilnować oświadczeń wspólników związanych z posiadaniem 5 proc. w podmiotach powiązanych, to taki typowy wymóg instrumentalny.

Tutaj też zespół spółki, zespół podatnika, pewnie zespół księgowy albo administracyjny muszą być odpowiednio przeszkolone i przygotowane do tego, żeby właśnie tych kwestii pilnować w czasie trwania tego opodatkowania estońskim CIT.

Jasne. Ale cała nasza rozmowa i pozytywne konkluzje, które można byłoby wyprowadzić głównie z twoich wypowiedzi, to wszystko jest uzależnione od tego, czy zmiany, które są proponowane w ramach Polskiego Ładu w odniesieniu do CIT estońskiego wejdą w życie czy nie. Myślę, że zgodzisz się z konkluzją, że z jednej strony można już prowadzić prace analityczne, można się zastanawiać, zakładając, że te przepisy wejdą w życie, czyli że chociażby bariery wejścia w estoński CIT zostaną złagodzone. Jakiekolwiek decyzje biznesowe należy jednak podejmować po ogłoszeniu ustawy, bo dopiero wtedy będziemy mieli pewność, że faktycznie te bariery są obniżone.

Oczywiście. Dzisiaj jesteśmy na etapie Senatu. Mamy nadzieję, że to, co poszło do Senatu, jeśli chodzi o estoński CIT, wyjdzie mniej więcej w tej formie. Jest jednak sporo analitycznej pracy związanej z wyborem tego rozwiązania, więc rzeczywiście to by należało już robić. Nie sądzę, żeby wersja, która znajdzie się w Dzienniku Ustaw, w stosunku do tego, co mamy teraz, żeby była jakoś głęboko zmieniana. Liczę, że w ogóle nie będzie zmieniana na gorsze. Jeśli na lepsze, to nie mam nic przeciwko. Nie spodziewam się jakichś fundamentalnych zmian, ale oczywiście zobaczymy. Jak będzie, to nikt tego nie wie.

Czas pokaże, jasne. Bardzo dziękuję Ci za dzisiejsze spotkanie.

Dziękuję również.

Mam nadzieję do usłyszenia przy kolejnym razie.

Do zobaczenia.

Dzięki, cześć.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *